
Już wkrótce - jak co roku - wszystkie polskie portale internetowe wspomną o Reszlu. Rzecz będzie dotyczyć oczywiście nieszczęsnej Barbary Zdunk, spalonej na stosie, określanej mianem ostatniej czarownicy w Europie. Co nie do końca jest prawdą. Zajrzałem na potrzeby tej notki do dwóch przewodników po regionie, którymi dysponuję i w żadnym nie natknąłem się na wzmiankę o Reszlu. Reszel stał się z nieznanych mi powodów miastem peryferyjnym. Nie chcę napisać, że sprawa ma związek z wcieleniem Reszla do Prus, czyli powiatu kętrzyńskiego. Reszel zawsze przynależał do Warmii i był w pewnym okresie trzeciem największym, po Braniewie i Lidzbarku, miastem Warmii. Był też po Braniewie ważnym ośrodkiem naukowym z liczącym się w Polsce kolegium jezuickim.

W okresie powstawania Świętej Lipki był prawdziwą, warmińską stolicą kultury i sztuki. Trudno znaleźć na Warmii kościół, którego barokowy ołtarz, rzeźby na terenach kościelnych, czy malowidła, nie wyszłyby spod dłuta bądź pędzla któregoś z reszelskich mistrzów. W późniejszym okresie, już pod pruską władzą, stał się Reszel stolicą powiatu, stąd istniało dziwne nazewnictwo, o które pytali ciekawscy. Dlaczego mamy powiat reszelski skoro siedzibą powiatu jest mniejszy Biskupiec ? A to po prostu historia. Reszel był jedynym miastem w powiecie posiadającym gazownię miejską, jako jedno z pierwszych otrzymało elektryczność i oświetlenie uliczne. W miescie ulokowano największy w Prusach ośrodek dla głuchoniemych. Był Reszel stolicą najbardziej zurbanizowanego powiatu na Warmii, z aż czterema miastami: Biskupcem, Jezioranami i Bisztynkiem. Mimo, że dziwnym zrządzeniem historii, w połowie XIX wieku siedzibę powiatu przeniesiono do Biskupca, podobno dla wygody nowego landrata pochodzącego z Kobułt, to późniejsza historia była dla Reszla łaskawsza, bo z hekatomby warmińskich miast wyszedł w stanie niemal nienaruszonym.

Dzięki temu możemy dostrzec siatkę średniowiecznych ulic, wszystkie zachowane pierzeje rynku, a po środku ratusz. To na Warmii nie jest aż tak powszechny widok. Wystarczy odwiedzić Dobre Miasto i w miejscu gdzie kiedyś stał ratusz i kamieniczki zobaczyć osiedle z cegły silikatowej. To pamiątka po niemal 60 - 90 % zniszczeniach miasta. To " szczęście " Reszla to absolutny przypadek i wyjątek w działaniach Sowietów na Warmii. W Reszlu stacjonował po prostu " trofiejny batalion " więc gdzieś trzeba było kwaterować i magazynować zwożone z okolic dobra przed wywózką do ZSRR. Pożary i zniszczenia miast na Warmii nie miały bezpośredniego związku z działanami wojennymi, były dziełem celowych podpaleń sowieckich oddziałów tyłowych i rzesz maruderów oraz dezerterów. Podobnego " fuksa " miał pałac i majątek w Sztynorcie, który był czasowym magazynem dzieł sztuki zwożonych z pałaców junkierskich okolic Węgorzewa.

O wiele gorzej obeszli się sowieci z sankturarium w Świętej Lipce, które czasowo przerobiono na koszary, a koniec końców pozostawiono bez tego wszystkiego co dało się wymontować, bądź wyrwać ze ścian. Tyle o wojennych doświadczeniach Reszla. Po wojnie genius loci z czasów biskupiego władztwa powrócił. Reszel stał się miejscem gdzie dawne tradycje odżyły. Przez niemal epokę działał na reszelskim zamku rzeźbierz formatu europejskiego, zmarły w 2023 roku Bolesław Marschall.

Za sprawą atmosfery panującej w mieście i na zamku mogliśmy spotkać na ulicach Reszla arystę jeszcze większego formatu, Franciszka Starowieyskiego. W mieście organizowano plenery rzeźbiarskie i malarskie, a w latach 70 - tych XX wieku do Reszla zjechali na letnie obozy studenci architektury z Warszawy, dokładając swoją cegiełkę do działań konserwatorskich. Ciekawe miasto, ciekawa historia, dlatego będąc w okolicy warto miasteczko odwiedzić, nie tylko z powodu nieodległej Świętej Lipki, wszak w mieście w dawnej kaplicy pojezuickiej spoczywa " ojciec założyciel " Świętej Lipki i fundator kolegium jezuickiego, Stefan Sadorski. Przy okazji można odwiedzić pięknie odrestaurowaną barokową plebanię, to tu pomieszkiwał reszelski proboszcz, brat biskupa - poety Ignacego Krasickiego. A co bardziej ciekawi goście mogą poszukać na zamku reszelskim tablicy poświęconej polskiemu poecie, Wincentemu Polowi, którego rodzina pochodziła z okolic Reszla. Widać więc, że warto tu wpaść nie tylko z powodu Barbary Zdunk.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)