Kacprzak w ukrytej kamerze. W końcu się zorientował
Dziennikarska prowokacja Kanału Zero odsłaniła to, co uważa Dawid Kacprzyk o patologiach w Szpitalu Południowym. Nie przypuszczając, że zapisanym na wizytę w Jaktorowie pacjentem jest dziennikarz, lekarz ze śmiechem odnosił się do afery, która wstrząsnęła całą Polską. Spotkanie w gabinecie milionera odbyło się 18 września. Na początku rozmowy przyznał, że rozmówca może go kojarzyć "z afery politycznej". - Pan był w nią zaangażowany? - zapytał reporter, udający pacjenta. - Niestety - mówił ze śmiechem Kacprzyk. Na pytanie, jak się z tym czuje, młody lekarz odparł wprost: "Mam to w d...". - I ja w Porszaczku. I wielka afera... - kpił Kacprzyk. Dodał, że "nie może tu przyjechać Panamerą, bo wszystkie telewizje...".
Kacprzyk zorientował się w końcu, że ma do czynienia z Kanałem Zero. - No i po co takie robicie (podchody - przyp. red.), co? Hmm? (...) Ja panu i tak pomogę. Myśli pan, że jestem głupi? - dopytywał pacjenta. Redaktor próbował wyjść z niekomfortowej sytuacji, przekonując, że w przeszłości wykonywał tylko zlecenie dla redakcji Krzysztofa Stanowkiego i nie dokonuje prowokacji dziennikarskiej. Kacprzyk nie wykluczył, że wkrótce udzieli wywiadu, m.in. Kanałowi Zero.
Skandale z Kacprzykiem
Największe oburzenie w całej historii budzą ustalenia dotyczące funkcjonowania Szpitala Południowego w Warszawie. Jak wynika z informacji ujawnionych przez portal Zero.pl, lekarz miał stworzyć specjalny system szybkiej ścieżki przyjęć oraz badań przeznaczony dla polityków rządzącego ugrupowania i ich bliskich.
Uprzywilejowani pacjenci trafiali do gabinetów lekarskich zaledwie do 10 minut po rejestracji. Medyk zorganizował dla nich wydzielone pomieszczenie z wygodnymi kanapami oraz telewizorem. Zwykli pacjenci czekali tymczasem w zatłoczonych korytarzach, z dala od komfortowej poczekalni VIP-ów.
Jak podawał portal Zero.pl, w samym 2025 roku Dawid Kacprzyk zarobił w warszawskiej placówce 1,6 miliona złotych. Prezeska Szpitala Południowego pytana o jego obecność na oddziale twierdziła, że koordynator „zwykle był na miejscu”, gdy dzwoniła na SOR.
Według informacji portalu Zero.pl po nagłośnieniu sprawy lekarz zdecydował się na zwrot ponad pół miliona złotych. Wycofał się także z życia politycznego. Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej i złożył wniosek o zawieszenie w prawach członka Okręgowej Rady Lekarskiej. Z relacji sygnalisty dr Emila Jędrzejewskiego wynikało, że dochodziło do zgonów na SOR-ze z powodu błędów w sztuce lekarskiej Kacprzyka i chaosu. Lekarz wciąż nie został przesłuchany. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek przekonuje w mediach, że podejrzewanego wysłuchuje się na końcu, a czynności mają być realizowane z wieloma jeszcze osobami związanymi ze Szpitalem Południowym. Narracja przedstawiciela rządu odbiega od rzeczywistości, gdy przeanalizuje się działania prokuratury ws. Zondacrypto i śledztw politycznych na czele z Funduszem Sprawiedliwości.
Fot. Dawid Kacprzyk w kamerze Kanału Zero/screen
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (120)