Blog
głos emerytki, ADMINISTRACJO, PRZEGINASZ !!!
elig
elig jestem na emeryturze
70 obserwujących 2637 notek 1325434 odsłony
elig, 18 grudnia 2009 r.

Gdy przyroda przychodzi po swoje...

  Pięć kilometrów na północ od Pułtuska niedaleko lewego brzegu Narwi leży niewielka wioska.  Jeszcze kilkanaście lat temu zajmowano sie tam głównie rolnictwem i hodowlą bydła.  Ponieważ jednak ziemia tamtejsza jest szóstej klasy, to zajęcia te szybko okazały sie kompletnie nieopłacalne.  Większość pól leży teraz odłogiem, a we wsi zostało tylko kilka krów.  Liczne drogi prowadzace na pola i częśc łąk położonych nad Narwią stały się niepotrzebne.  Zarzucono stary obyczaj święcenia pół w oktawę Bożego Ciała, podczas którego ksiądz odprawiał modły przy specjalnie usypanych i przystrojonych kopcach na skraju pól uprawnych.  Opuszczone tereny zaczęła przejmować w swoje władanie przyroda.

  Okazało się natychmiast, że malownicze łąki nadnarwiańskie są mniej więcej tak samo naturalne jak samochód, czy kaloryfer.  Pozostawione samym sobie zaczęły błyskawicznie zarastać olchą i wierzbą.  Dla terenów nadrzecznych najbardziej charakterystyczny jest bowiem las łęgowy, a nie jakieś pastwiska.  Bardzo szybko zarosły też drogi.  Po paru latach nie sposób było się domyślić, iż jeździły tam kiedyś traktory i wozy.  Znaczna część okolicy wyrażnie zdziczała i zaczęła przybierać coraz bardziej pierwotny charakter.  Zdumiewajace jest szybkie tempo tego procesu.  Jeśli tylko przyrodę spuści się z oka, to potrafi działać bardzo sprawnie.

  Jeszcze wyraźniej widać to w tropikach.  Czytałam kiedyś reportaże z Kambodży. Opisano w nich miasta całkowicie zarośnięte przez roślinność zaledwie w kilka lat po tym jak Pol Pot wygnał z nich ludzi.  Sama też widziałam na Jukatanie miasta Majów /n.p. Coba/ pochłonięte przez dżunglę.  Zdarzają się też inne historie.  W książce Wojciecha Góreckiego "Planeta Kaukaz" /PWN 2002/ można znaleźć relację z Kałmucji.  Na początku lat 80-tych poziom Morza Kaspijskiego zaczął się ni stąd, ni zowąd podnosić o 15 centymetrów rocznie.  Po 18-tu latach Łagań, jedno z trzech miast Kałmucji zostało zupełnie zalane i przestało istnieć.  Starcy skwitowali to tak: "Morze zawsze wraca po swoje".

  We wrześniu tego roku miałam okazję obejrzeć pokaz aktualnych slajdów z Czarnobyla /opisałam je w notce "Slajdy z Czarnobyla", 20.09.09/.  Duże wrażenie zrobiły na mnie obrazy opuszczonego miasta Prypeci stopniowo zarastającego lasem.  Topolowe zagajniki rosną na ulicach i placach.  Gdy ludzie uciekli, to przyroda rozkwitła.

  Dziesięciolecia propagandy ekologicznej ukształtowały w nas zupełnie fałszywy obraz natury, jako czegoś kruchego, co trzeba starannie chronić, bo się może zaraz rozpaść i rozlecieć.  Odgrodzeni od niej murem cywilizacji, snujemy sentymentalne wizje pięknych kwiatków i łagodnych zwierzątek.  Zupełnie przestaliśmy sobie zdawać sprawę z potęgi sił działających na Ziemi i w Kosmosie, wobec których wciąż jesteśmy niczym.  Przyroda zawsze w końcu przyjdzie po swoje.

Opublikowano: 18.12.2009 19:45.
Autor: elig
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

stara, tłusta, goła i wesoła (http://naszeblogi.pl/blog/196) (http://niepoprawni.pl/blog/6206) (http://obiektywnie.com.pl )

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Niestety.... 2017.12.07 20:21 Mazurek: Komitet Polityczny PiS na stanowisko premiera wysunął...
  • Nie dałam się nabrać. Przecież Pan sam potwierdził, że podana w TVP wiadomość BYŁA...
  • O ile pamiętam, oni podpalali się i przeciw Diemowi i potem przeciw komunistom - w obu...

Tematy w dziale