Pisałem kiedyś i redagowałem różne teksty. Zadziwiała mnie wtedy łatwość z jaką różni ludzie wchodzili w kompletnie nieznane im tematy. Mowa oczywiście o pisaniu za pieniądze - bo kiedy piszesz za darmo to zawsze dostarczysz towar co najmniej wart swojej ceny.
Pisząc o ekonomii panicznie unikałem konkretów i pojęć które były mi obce. Wspierałem się na cudzych opiniach i analizach sobie zostawiając jedynie kompilację i korektę językową a także pewne wnioski ogólne. Ale byli i tacy, którzy sami sobie pisali analizy, dolepiali coś z angielskiego tekstu znalezionego w książce i już. Wierszówka w kieszeni.
Dlaczego politycy gadają głupoty? Bo dziennikarze im na to pozwalają. Bo nie mają pojęcia o temacie i zadają głupawe pytania nie słuchając specjalnie odpowiedzi. Politycy rozmawiają z wyborcami głównie za pośrednictwem mediów - a skoro mediom wystarczają głupoty to i politycy nie muszą się bardziej starać.
Jeszcze gorzej jest z tematyką specjalistyczną. Nikomu nie przeszkadza, że reporter jedzie na konferencję prasową do Nokii (szansa, że znowu będą rozdawać telefony) zamiast usiąść w bibliotece i zrozumieć gdzie jest haczyk a potem rzetelnie przedstawić to czytelnikom.
Ale jest na to sposób i przekonałem się o tym w salonie24. Jest sporo ludzi, których drażni taki stan i gotowi są poświęcić swój czas żeby sprostować głupoty i bezlitośnie wytknąć błędy. Łatwo ich rozpoznać bo zamiast ogólników ich komentarze pełne są faktów szczegółów i podparte spójną siatką pojęć.
Mamy tu specjalistów od rynku paliw, polityki wschodniej, informatyków, medioznawców, teologów...
A puenta tego przydługiego tekstu jest taka - niektórym czytelnikom wystarcza papka serwowana przez popularne media. To jasne.
Ale są też tacy, którzy WOLĄ ogólniki i głupoty serwowane przez ulubionych dziennikarzy bądź polityków i nikt ich nigdy nie przekona, że białe jest białe a czarne jest czarne.
Można ich zawsze zamienić w Zombie i obiecuję że o tym napiszę następnym razem.


Komentarze
Pokaż komentarze (42)