W sejmie nowe „rozdanie”, w „Dzienniku” wywiad Karnowskiego z kandydatem na nowego premiera rządu ( http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=66430 ). Treść rozmowy Tuska z dziennikarzem wprawia mnie w lekkie osłupienie. Czy to jest ta sama osoba, która przez ostatnie dwa lata kontestowała i blokowała poczynania poprzedniego rządu? Która prowadziła walkę opartą na bardzo silnych emocjach negatywnych? Dzisiaj Tusk deklaruje, że te emocje swoich posłów chce trzymać na uwięzi. Wcześniej nie chciał, bo prowadziło to do wyznaczonego celu? Sposób dojścia do władzy też w jakiś sposób wyrobił we mnie obraz człowieka – szczegółowo stronę techniczną opisał szczerze do bólu w swoim wywiadzie dla GW doradca medialny PO pan Adam Łaszyn (http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4618800.html) . Posłowie PO dostawali codziennie w trakcie kampanii wyborczej dokładne, opisane w zeszycie instrukcje co mają danego dnia mówić w mediach, by robiło to dobre wrażenie na wyborcach. Tusk ćwiczył „na sucho” technicznie przebieg debaty ze swoim doradcą. Idea „cudu gospodarczego” była przemyślanym chwytem reklamowym obliczonym na to czego oczekują wyborcy. Tak samo poruszenie w rozmowie z Kaczyńskim kwestii z pistolecikiem, wyliczanie cen żywności, udawanie „zwykłego obywatela” , który musi sam prowadzić samochód, odwołanie się do poparcia elektoratu LiD. Posługiwanie się takimi środkami jest usprawiedliwione jeśli prowadzi do słusznego celu? To pytanie zadawane nie od dziś. Kim jest człowiek, który takich środków używa i uznaje je za dobre?
W dzisiejszym wywiadzie Tusk składa deklaracje polityka dojrzałego, któremu zależy na dobrych reformach w państwie, który chce je realizować spokojnie i jak najbardziej merytorycznie. Tylko zastanawiam się która twarz Tuska jest tą prawdziwa. Ta sprzed paru miesięcy czy ta uśmiechnięta teraz.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)