Ciekawy wywiad dziś około 20-tej w tvn24. Poprowadził go red. Morozowski z obecnym już wicemarszałkiem Stefanem Niesiołowskim.
Wywiad ciekawy, bo pytania dziennikarza wykazywały „znajomość rzeczy”, także tych sprzed lat, zmuszały zaproszonego polityka do bliższego określania się i dawały możliwość przyjrzenia mu się bliżej.
Z wypowiedzi Niesiołowskiego na swój temat można było usłyszeć co o sobie sądzi – uważa się za człowieka szczerego (to wytłumaczenie na to jakiego języka używa) i pozbawionego hipokryzji ( w przeciwieństwie n.p. do Marka Kamińskiego – tu konkretny przykład z dnia dziesiejszego). Wdzięczny był również koledze z PO B. Zdrojewskiemu za jego wypowiedzi (określające go – z tego co pamiętam - mianem „gołąbka”).
Określił stanowisko jakie zajął wobec PiS w kampanii wyborczej i ujawnił, że Rokita był zwolennikiem szkodliwej według niego koncepcji POPiSu. Sam uznawał, i przekonywał niezdecydowanych kolegów w PO do koncepcji, żeby PiS bezwzględnie odsunąć od władzy i z takim hasłem pójść po zwycięstwo w wyborach.
W rozmowie padły poza tym konkretne pytania o przeszłość, dawne i obecne postawy polityka wobec osób Olszewskiego i Macierewicza. Zaskakujący był dla mnie komentarz Niesiołowskiego na temat wydarzeń lat 90-tych. 15 lat temu Niesiołowski w sposób bezkompromisowy jako polityk popierał rząd Olszewskiego i poczynania Macierewicza, przeciwny był odwołaniu gabinetu Olszewskiego. Przypomniał mu tamte lata dziennikarz, a nie wiem czy w odpowiedzi, ale po tym pytaniu padła zastanawiająca wypowiedź Niesiołowskiego. Nawiązał do filmu „Nocna zmiana” i tego, że w nim również wystąpił w roli uczestnika tych wydarzeń. Pokazanie go w taki sposób filmie określił jako nadużycie ze strony „obozu Kaczyńskich”. Powtórzył tłumaczenie, że na zebraniu słynnej „nocnej zmiany” w sejmie znalazł się zupełnie przypadkowo wchodząc przez pomyłkę nie w te drzwi, w które powinien i uczestnicząc w zebraniu, w którym nie chciał uczestniczyć. Użył do tego porównania znaczącego, w którym siebie stawia jako przypadkowego przechodnia, takiego jak ktoś, kto wszedł do pomieszczenia, w którym inni dokonują włamania i zostaje posądzony o kradzież mimo tego, że nie miał z nią nic wspólnego. W ten sposób mimochodem ocenił ówczesne postawy swoich obecnych politycznych przyjaciół.
Nasuwa się pytanie, czy przewartościowanie postaw posła Niesiołowskiego wobec wydarzeń z roku 92 i dawnych kolegów nastąpiło na skutek „dojrzewania politycznego”, czy przyczyną jest może m.in. moment pokazania filmu, na którym również - słusznie lub nie - jego osobę widać . Być może było to mocno dla niego krzywdzące, bo dlaczego miałby bronić kolegów wtedy, kiedy to się bezpośrednio wydarzyło. Nie wiem. W każdym bądź razie dzisiaj negatywne emocje w stosunku do ludzi PiS wicemarszałek Niesiołowski ma w sercu i na końcu języka.
Dlaczego aż tak mocne, skoro przez wiele lat im było "po drodze", i piękne karty w historii zapisane.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)