Ja w sprawie wczorajszego występu naszego nowego marszałka w programie „Kropka nad i" http://www.tvn24.pl/12690,1529128,wiadomosc.html .
Pan B. Komorowski ocenił działanie komisji weryfikacyjnej i osoby do tej pory kierującej nią - a więc Antoniego Macierewicza.
Powiedział, że „należy zweryfikować dorobek pana Macierewicza i spółki". Przedstawił atmosferę jaka p o d o b n o panowała w zespole badającym materiały - wszyscy „wiedzieli, że łatwiej zachowają pracę, jeśli ich relacje będą odpowiednio pisane". Stwierdził już dalej w prostej zależności, że należy zweryfikować metody pracy tej komisji i efekty jej działania ponieważ atmosfera sprzyjała powstawaniu materiałów mało wiarygodnych.
W dalszej części wywodu określił A. Macierewicza jako osobę mającą kompletną obsesję. Uznał również, że komisja skrzywdziła wielu ludzi i nazwał ją „enklawą nienormalności".
Zajrzałam w Wikipedii do życiorysów obu panów. Wygląda na to, że obaj mają piękne karty w historii swego życiu zapisane . http://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Macierewicz , http://pl.wikipedia.org/wiki/Bronis%C5%82aw_Komorowski_%28polityk%29 .
W opozycji w czasach PRL nawet razem przez pewien czas działali przy redakcji pisma „Głos", obaj również działali w harcerstwie.
A.Macierewicz jest doktorantem Instytutu Historii PAN . Od 1968 roku aż do Polski niepodległej działał w opozycji PRL, niejednokrotnie był za to w tych latach więziony. W grudniu 1970 roku, po tym jak policja strzelała do robotników, organizował dla rannych robotników pomoc - zbiórkę krwi. W 1976 roku zorganizował wraz z harcerzami akcję bojkotu wyborów do sejmu PRL. Współorganizował pomoc prawną i lekarską osobom represjonowanym po wydarzeniach czerwcowych 1976 roku. Razem z J. Kuroniem i A. Michnikiem zakładał KOR. Nie zabrakło jego aktywności w roku 1980 i dalej przy tworzeniu „Solidarności".
Więc po pierwsze i na wstępie - choćby ze względu na taką a nie inną historię należy mu się moim zdaniem więcej szacunku z ust marszałka Rzeczpospolitej Polskiej za to, co w PRL-u zrobił w sprawie, by Polska była Polską.
Po drugie - jeśli pan marszałek Komorowski decyduje się na to, by publicznie w programie Tvn24 o dużej oglądalności, dyskredytować działalność A. Macierewicza i nie tylko działalność, ale także samą osobę, to przyzwoitość podpowiadałaby, żeby w takiej sytuacji podawać zarzuty w sposób udokumentowany.
Jeśli pan Macierewicz i spółka rozrabiają jak myszy w stodole prowadząc komisję weryfikacyjną to kto im dał do tego mandat i w czyim imieniu to robią? Bo z wypowiedzi wyszło że tak jakby prawie we własnym i w sposób nie całkiem odpowiedzialny.
Podawanie przez marszałka informacji na temat tego jaka atmosfera panowała w komisji jest właściwie zarzutem o stosowanie mobbingu - nie wystarczy powołać się na niewiadome źródło w stylu jaki ostatnio uprawia „Dziennik", a siła rażenia podobna. W przypadku takiego kalibru oskarżenia powinno się albo podawać konkret albo zmilczeć - tym bardziej, że do takiej właśnie postawy nawoływał słusznie marszałek i inni posłowie PO przy okazji zastrzeżeń wysuwanych pod adresem R. Sikorskiego.
Jeśli pan marszałek Komorowski wiedział, że będzie nazywać w programie M. Olejnik szefa komisji osobą, która ma obsesje, trzeba było przynieść ze sobą zaświadczenie od psychiatry lub wiarygodną analizę medyczną. Inaczej wygląda to na odbieranie godności drugiej osobie i próbę dyskredytowania jej w oczach widzów oglądających program.
Argument tego rodzaju, że osoba pomawiana doszukuje się wszędzie agentów w Polsce niepodległej, nie przekonuje mnie.
Historia Polski po okrągłym stole jest taka, że zastosowano zasadę grubej kreski, do władzy doszły osoby nie zweryfikowane z obozu zarówno postsolidarnościowego jak i z dawnego obozu rządzenia. Mają do tej pory powody, by się bronić i chcieć ukryć prawdę.
Na dowód wątłości takiego argumentu przemawia także sprawa pana Boniego, który w obecnym rządzie nieomal nie został ministrem, a w latach 90-tych pozwalał zaprzeczać publicznie „rewelacjom" z listy Macierewicza. Nie protestował wtedy, gdy osoba, która chciała odkryć o nim prawdę została za to uznana za oszołoma.
A na temat sposobu zabierania głosu przez posła PO mam wątpliwości czy nie jest to próba zrobienia „zasłony dymnej" dla działań mających usprawiedliwić pośpiech, z jakim tę komisję chce się zlikwidować.
Tym bardziej, ze sam B. Komorowski osobiście jest zainteresowany tematem, komisja bada działania marszałka jako Ministra Obrony Narodowej w ubiegłych latach.
Metoda rozprawiania się z posłem opozycyjnym za pomocą takiego wywiadu - używania większości słów walących w człowieka jak kamień, bez pokrycia nie podoba mi się, aż „słuchać hadko".



Komentarze
Pokaż komentarze (3)