Mamy w ostatnim czasie do czynienia ze zjawiskiem rozprawiania się z przeciwnikiem politycznym w sposób budzący wątpliwości.
Zjawisko to polega na wykorzystywaniu mediów do przekazywania opinii publicznej pomówień, insunuacji i podejrzeń w takiej formie, by była przekonana, że dowiaduje się o rzeczach, które miały miejsce.
Zjawisko robi się coraz bardziej powszechne na zasadzie lekko i łatwo przyjmowanej przez część braci dziennikarskiej, że jeśli podawane w nagłówku rewelacje nie są zgodne z rzeczywistością, to tym gorzej dla niej. Istota sprawy polega na tym, że w miejscu, gdzie podawane powinny być informacje przytacza się w formie oznajmującej i dobitnej wypowiedzi osób lub innych dziennikarzy. Informacja o tym, że sprawa jest wyjaśniana i nie do końca pewna, wciśnięta jest małymi literami między inne zdania w środku lub na końcu tekstu. Dalej zjawisko przypomina już falę tsunami przewalającą się nagłówkami oznajmującymi przez wiele czołowych mediów w Polsce.
Klasycznym przykladem takiej szkodliwej dla opinii publicznej działalności są akcje posłanki Pitery - przejdą chyba do klasyki gatunku, na której przyszli sprytni posłowie uczyć się będą trudnej sztuki uprawiania polityki w stylu wolnym i dowolnym.
Od czasu kampanii wyborczej jesteśmy obserwatorami pielgrzymek poslanki Pitery po różnych czołowych mediach w Polsce, w których na prawo i lewo przedstawia kobieta kolejne sensacje i emocjonalne komentarze w sprawie CBA. Dobra współpraca z przychylnymi mediami polega na tym, że tak wyemitują podany przez posłankę materiał, że odbiorca prawie pewien będzie, że dowiaduje się rzeczy oczywistych. Ostatnio obecna minister jest w trakcie zbierania materiałów do raportu z działań CBA i jesteśmy świadkami prawdziwej fali przecieków, insynuacji i podejrzeń podawanych na zasadzie - posłanka bada, pewnie to się stało.
Dzisiejsza rewelacja podana najpierw przez Dziennik, a potem za nim przez inne media jest tego drobnym przykładem - "CBA bezprawnie kupowało broń" rzuca się w oczy nagłówek (i co jest prawidłowością - zostaje w świadomości odbiorcy) - wystarczy dalej napisać, że do momentu zamknięcia numeru nie otrzymano pełnych wyjaśnień, wszystko podeprzeć opinią kompetentnej minister "Takie właśnie są skutki, gdy człowiek jest zbyt głęboko przekonany o misji, którą ma do wykonania. Od takich rzeczy zaczyna się balansowanie na granicy prawa" - komentuje Pitera w rozmowie z DZIENNIKIEM"i mamy gotowego tzw. "newsa". Dalej WP daje nagłówek "CBA kupowało broń choć nie miało prawa" i dopiero na końcu istota charakteru tej rewelacji "Gazeta podkreśla, że - jeśli potwierdzą się przypuszczenia, iż Biuro dokonało bezprawnych zakupów - problemy mogą mieć także firmy, które przed sierpniowym rozporządzeniem dostarczyły CBA broń i amunicję". Jeśli potwierdzą się przypuszczenia.Ciekawe zdanie na końcu. <\/p>
Wcześniej ten sam "Dziennik" przekonywał społeczeństwo do tego, że nocami wywożone były i niszczone dokumenty komisji WSI, rewelacją było również to, że można je było kupić czarnym rynku.
W "Newsweeku" ostatnio podano rewelacje na temat tego, że dziennikarze byli przez CBA podsłuchiwani - nagłówek brzmiał tak "Kaczmarek nie kłamał - podsłuchiwano dziennikarzy"- informację oparto na pewnym, nieokreślonym źródle w prokuraturze i podobno przecieku z zeznań byłego szefa CBA, który nie chciał tych informacji potwierdzić. Ale to już było najmniej istotne w dalszy życiu tego "newsa" w innych mediach. <\/p>
Pytań i wątpliwości w związku z podanymi przykładami rodzi się wiele. Każdy może sobie sam odpowiedzieć i mieć się na baczności w kontakcie z mediami - czytać wszystko uważnie i do końca, szczególnie to co małymi literkami napisane. <\/p>



Komentarze
Pokaż komentarze (8)