Nowy rząd wysyła zdecydowane komunikaty w sprawie konieczności przeprowadzenia zmian w mediach publicznych.
Robi to od momentu przejęcia władzy, wygląda więc na to, że sprawę traktuje jako priorytetową.
Powód takich zamiarów wydaje się dość przejrzysty uwzględniając powiedzenia „kto ma media ten ma władzę” oraz „ media są czwartą władzą w państwie”.
Brak jest równocześnie ze strony rządu przedstawienia jasnej i jednoznacznej koncepcji jak takie zmiany mogłyby wyglądać. Kolejne wysyłane przez posłów PO i PSL komunikaty można odebrać jako sondowanie społeczeństwa, na ile jest gotowe bez sprzeciwu przyjąć zmiany w mediach publicznych.
Pierwsze słowa polityków, którzy doszli do władzy mówiły o sprywatyzowaniu mediów publicznych, później oswajano nas z likwidacją abonamentu, teraz premier napomyka o zwolnieniu z opłat emerytów i rencistów.
Może jestem zbyt podejrzliwa, ale przypomina mi to „masowanie społeczeństwa” i powolne urabianie gruntu pod radykalne zmiany, jakie chce się przeprowadzić bez przygotowania szerszej debaty na ten temat. Debaty, która uwzględniałaby argumenty różnych środowisk w Polsce.
Wszak pracownicy TV mediów publicznych mówią, że likwidacja abonamentu oznacza koniec ich działalności, podają konkretne przykłady podobnych sytuacji w państwach Europy Zachodniej. Jest wiele innych ważkich argumentów na temat wypełniania misji w sferze kultury, tworzenia w społeczeństwie poczucia wspólnoty i tożsamości narodowej, przestrzegania zasady pluralizmu w mediach koniecznej dla zachowania wolności i demokracji.
Argumenty te padają ostatnio w kierunku telewidzów, bo nieobecnym w tej poważnej rozmowie na argumenty jest rząd.
Ostatnia wypowiedź premiera Tuska w tej sprawie miała miejsce w Gdańsku 01.12.2007r. – stwierdził on, że „powstał zespół, który pracuje nad tym jak zmienić media publiczne” tak, by, jak to określił, wypełniały misję publiczną. Wyraził również opinię, że Telewizja Publiczna zawsze stawała się „łupem jakiejś partii politycznej” i że on chciałby z tym skończyć, bo „dlaczego Polacy mają płacić na polityczny propagandowy biznes jakiejś partii” .
Stwierdzenie to wydaje mi się obłudne, ponieważ gdyby premier rzeczywiście był tak wrażliwy na to, by żadne media nie wspierały politycznego propagandowego biznesu jego partii, to powinien odebrać koncesję kilku prywatnym mediom w Polsce. Z ręką na sercu i zamkniętymi oczami. Za zajadły lub zawoalowany „antykaczyzm” i świetlany „protusksizm”. Zamiast tego ukłony w stronę dziennikarzy i, można dyskutować, czy nie zbyt przesadzone zabieganie o ich względy jak to miało ostatnio miejsce w przypadku przyjęcia zaproszenia do redakcji „Faktu”.
Poza tym jaki zespół zostal powołany? Kto wchodzi w jego skład? Czy znajdą się w nim przedstawiciele wszystkich zainteresowanych stron? Jaka jest gwarancja, że będzie on działał w obiektywny sposób a nie tylko interesie partii rządzących?
Niepokojące jest również to, co się dzieje w mediach prywatnych w związku z tworzeniem atmosfery „oczywistej oczywistości” na temat tego, że w TV publicznej dzieje się źle.
Prywaciarze mogliby być bardziej ostrożni w sposobie tworzenia przekazu na ten temat, bo łatwo posądzić ich w tym przypadku o stronniczość.
Wszak w przypadku likwidacji mediów publicznych znikłby im potężny konkurent a poszerzyłby się być może własny rynek. Jeśli są jakieś zastrzeżenia, to powinny pojawiać się w towarzystwie niezbitych dowodów na ich zasadność.
Najpierw były stwierdzeniam o zaangażowanie w kampanię wyborczą. Teraz mowa jest o nadużyciach. Nagłówki wiadomości nie powinny orzekać o winie (takie jak np. "Korupcja w TVP") jeśli nie jest ona udowodniona.
Konsekwencje likwidacji abonamentu, sprywatyzowania mediów, zmian dokonywanych w ich funkcjonowaniu mogą być ogromne i nieodwracalne.
Dla dobra interesu publicznego zamiast sprzecznych i niejasnych komunikatów wysyłanych do tej pory przez przedstawicieli władzy, tworzenia atmosfery „oczywistości” w sprawie tego, że media publiczne źle funkcjonują, powinno się moim zdaniem znaleźć miejsce dla szerokiej dyskusji społecznej, która pomogłaby wybrać model funkcjonowania mediów najkorzystniejszy dla wypełniania misji potrzebnej narodowi.
Wszak jest to dobro wspólne, będące do tej pory własnością całego społeczeństwa, nie tylko wyborców reprezentowanych przez PO i PSL.



Komentarze
Pokaż komentarze