Obiecałam sobie, że już się nie odezwę w sprawie działalności J. Pitery i przestanę się czepiać kobiety, bo dość już na jej temat napisałam, ale po jej dzisiejszej konferencji po południu nie zdzierżyłam.
Treść wypowiedzi była moim zdaniem chwilami kompromitująca dla doradcy premiera reprezentującego przecież swoimi działaniami rząd D. Tuska. Ponadto funkcja, którą pełni jest odpowiedzialna i dotyczy oceny działań instytucji dobra publicznego dbającego o przestrzeganie prawa w naszym kraju. Jeśli się działa niekompetentnie lub w złej wierze, można wiele szkody narobić.
Przedstawiam zastrzeżenia i wątpliwości:
· Dowiedzieliśmy się, że pani minister tworzy jednoosobowo raport na temat działalności CBA i jej szefa M. Kamińskiego – odgrywa więc w tym względzie rolę obiektywnej alfy i omegi, prawdziwej wyroczni – czy to jest profesjonalne i czy jest możliwe zachować w takim trybie działania minimum obiektywności? Kto będzie kontrolował i weryfikował zasadność stawianych zarzutów? Należałoby lepiej zadbać o bezstronność tym bardziej, że posłanka była w jednej partii z B. Sawicką, którą rozpracowało CBA;
· Podobno do wczoraj (kto to sprawdzi, że wczoraj a nie dzisiaj, kiedy grunt się zaczął palić pod nogami?) nie poproszono o żadne materiały od badanej przez J. Piterę instytucji CBA – czy to jest wszechstronne, obiektywne działanie osoby mającej ustalić jak działało CBA? Raport jest podobno "na ukończeniu", do oddania już w przyszłym tygodniu, więc dlaczego tak długo Pitera nie szukała informacji u źródła?
· J. Pitera przyznała się dzisiaj również do tego skąd czerpie wiedzę na temat działań CBA – są to głównie doniesienia prasowe, rzeczy o których „wszyscy” wiedzą; zadziwiające jest w takim toku rozumowania posłanki Pitery to, że to właśnie ona jest jednym z głównych źródeł wielu komentarzy na temat działań CBA w prasie – udziela więc wywiadu, potem go czyta, a potem mówi, że przecież „wszyscy o tym wiedzą”;
na prośbę dziennikarza by posłanka odniosła się do orzeczeń prokuratury w sprawie działań CBA odpowiedziała, że nie może się wypowiadać na temat jednozdaniowych przytaczanych przez M. Kamińskiego fragmentów większej całości, jak przeczyta całość, będzie mogła się wypowiedzieć. Przepraszam bardzo – czy to nie jest przyznanie się do tego, że pani J. Pitera nie zapoznała się z obiektywnymi wynikami pracy prokuratorów w sprawie? Nie była zainteresowana, czy nie pomyślała, że należałoby?
- Odpowiedź na zarzut M. Kamińskiego, że posłanka publicznie pomawiała CBA o to, że ja podsłuchiwało była również znamienna; J. Pitera świadomie tym razem (mając wiedzę na temat udokumentowanego sprostowania udzielonego przez posła Dudzińskiego – widziałam relację z tej konferencji, na której udowodniono osobiście Piterze, delikatnie mówiąc, niedoinformowanie) powtórzyła rewelacje na temat tego, że wiedział on o telefonach najpewniej dzięki podsłuchom CBA – okazało się, że wiedzę czerpał z ogólnodostępnego portalu informacyjnego w Internecie i udowodnił to – posłanka była świadkiem tej wypowiedzi Dudzińskiego, a dziś ponownie powtarzała nieprawdziwe zarzuty – czy tak zachowuje się urzędnik państwowy dbający o transparentność i uczciwość innych osób w życiu publicznym?
Sesję w Newsweeku posłanki Pitery w roli szeryfa uważam za udaną. Jeśli ta kobieta utrzyma się na stanowisku i będzie kontynuowała swoją pracę w taki sam sposób jak do tej pory, a rząd podpisze się pod takim sposobem pełnienia ważnych funkcji w państwie przez jego urzędników, to mamy Dziki Zachód zamiast Irlandii.



Komentarze
Pokaż komentarze (17)