Rzecznik Praw Obywatelskich J. Kochanowski uważa, że prezent dany lekarzowi po leczeniu jest dowodem wdzięczności a nie łapówką i przyznaje, że sam wręczył kiedyś lekarzowi filiżankę Rosenthala, BO LEKARZ LUBIŁ PORCELANĘ. Z innych "niezobowiązujących" dowodów wdzieczności wymienia koniak, drogie pióro, perfumy http://www.radiozet.pl/News/News.aspx?NewsId=857. W dzialaniu takim nie widzi nic niewłaściwego.
Zdziwiła mnie lekkość z jaką RPO interpretuje przepisy kodeksu karnego na temat tego co jest łapówką i daje przyzwolenie na to, by jednak lekarzom za ich trudną pracę się odwdzięczać.
Jestem przeciwna takim działaniom. Uważam, że psują dobre obyczaje i obrażają zawód lekarza, któremu nie powinno się ofiarowywać dobrowolnych datków lub przekupywać, ale znaleźć sposób na to, by mógł godziwie zarabiać.
Na zachodzie takie działanie o ile wiem w większości krajów jest niedopuszczalne i traktowane jako wysoce obraźliwe.
Obruszył sie też kardiochirurg prof. Pasierski z Fundacji Batorego, który nazwał takie praktyki "pobieraniem częsci pensji w prezentach" http://www.tvn24.pl/-1,1534773,wiadomosc.html.
Zaznaczył słusznie, że uregulowaniem tego procederu "powinien zająć się Sąd Najwyższy lub Naczelna Rada Lekarska." Jak dotąd nie jest jasno określone od jakiej kwoty zaczyna się korzyść materialna - 50, 100 czy 200 złotych.
Bo jak dotąd, właściwie nie wiadomo do końca w świetle prawa, czy dający i przyjmujący nawet drobne dowody wdzięczności nie dopuszcza się przestępstwa. Tym bardziej zadziwia wypowiedź J. Kochanowskiego na ten temat.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)