Powód jest prosty – kilkakrotnie zdarzyło mi się przeczytać w nim artykuły, które zamiast informować o faktach i zdarzeniach, w sposób nie udokumentowany sprzedały sensację niewiadomego pochodzenia.
Na dodatek nie wiem jaka intencja przyświecała w tym wypadku autorom publikacji, skoro wiarygodność wątpliwa, to po co takie artykuły lub serie artykułów na zadany temat popełniać?
To jest już pytanie, na które każdy z nas póki co sam musi sobie odpowiedzieć, bo przy obecnym stanie prawa prasowego dziennikarze są prawie bezkarni. W razie czego mają najwyżej takie sprawy wpisane w koszty działalności i reklamy. Osobiście w altruizm i przywiązanie do kodeksu etyki dziennikarskiej w tym wypadku nie wierzę.
W mojej opinii takie artykuły spełniają rolę błota, którym efektownie się w kogoś rzuca, zbiegowisko robi się duże, zjawisko wzbudza ciekawość i chęć zapoznania się z rewelacjami; autorów nie interesuje przy tym fakt, że potrzeba dużo zachodu, żeby coś takiego z siebie zeskrobać.
To już nie ich biznes i nie ich zmartwienie. Nie ma konsekwencji, nie ma sprawy. Tytuł i duże nagłówki spełniają dobrze swoją rolę, można w nich zamiast prawdy zamiennie stosować plotki, nie udokumentowane pomówienia, cytaty wypowiedzi z nieznanych, za to „pewnych źródeł”.
Czytając „Dziennik” „nacięłam się” n.p. na następujące „rewelacje”:
· pierwszy przykład:
Sprawa akt WSI : nocą wywożono podobno tajne akta WSI do siedziby Prezydenta, nielegalnie je kopiowano, nagłówki artykułów mówiły również o tym, że raport dostępny był na czarnym rynku – można go było podobno bez problemu kupić (wydanie internetowe „Dz” 16.11.2007r.) http://www.dziennik.pl/polityka/article73584/Wojskowe_archiwum_ukryte_w_palacu.html pytam się kto inny widział te nocne eskapady, czy znalazły potwierdzenie podane w newsach sensacje. Ja ich nie znalazłam – sprawa przewaliła się przez media jak fala tsunami i ucichła. Zostały tylko brud i śmieci – niejasne wrażenie w świadomości społeczeństwa, że w sprawie akt WSI działano nielegalnie. Nikt niczego nie udowodnił. Pewnie nie o to w tym wszystkim chodziło.
· drugi przykład:
sensacyjna nagonka na P. Kotecką http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article92839/Jak_Kotecka_chciala_zagluszyc_TVN24.html , która podobno chciała wyciszyć tvn24. Kto te informacje potwierdził? Okazuje się, że nikt, bo powołanie się na kilku pracowników obsługi technicznej nie jest praktycznie podaniem żadnego źródła.
Brawo autorzy sensacji skomentowanej dodatkowo skwapliwie przez „wiarygodnego” kolegę po fachu
"Brak mi słów" - mówi Grzegorz Miecugow, wiceszef TVN24. "Ta pani jest z innej epoki. W dziennikarstwie kariery nie zrobi, ale w polityce, czemu nie? Jest pomysłowa, zaradna i umie dbać o interesy grupy" - ironizuje.”
Okazuje się, że tak też można robić newsy… w „Dzienniku”
· trzeci przykład
w salonie24 w „Na zapleczu” opisano wczoraj sposób przedstawienia przez „Dziennik” urzędnika państwowego poprzedniej ekipy jako „pijaka i złodzieja” http://nazapleczu.salon24.pl/index.html . .
Gazeta pomaga tutaj wyraźnie nowym urzędnikom państwowym J. Piterze i HGW "rozliczać" poprzednią ekipę z wydatków reprezentacyjnych i budować politykom właściwy PR w mediach. Gratulacje, dobrze świadczy o zaangażowaniu i trosce dziennikarzy o to, by dobro wspólne nie marnowało się w tak karygodny sposób. Zaangażowanym dziennikarzom polecam temat umorzenia przez nowego wicepremiera Pawlaka kary 461,6 mln zł spólce J&SEnergy http://www.wprost.pl/blogi/jan_pinski/ - tego dobra hurtem wyszłoby dużo więcej
· czwarty przykład
dalszy ciąg patrzenia w portfele konkurencji czyli podobno sensacyjnie wysoki kontrakt T. Lisa z TVP http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article107003/Lis_wyciagnie_z_TVP_nawet_170_tysiecy_.html . W newsie jest „wszystko”: sensacyjna wiadomość podana jako pewnik zmieszana z odpowiednim komentarzem do tego, jakie intencje (oczywiście „brzydkie”) przyświecały Urbańskiemu. Brak podania źródła „informacji” („TVP nie chciała odpowiadać na pytania dotyczące szczegółów umów z Lisem. Ale jak ustalił DZIENNIK, koszty obecności Lisa w TVP były tematem burzliwej dyskusji zarządu spółki”) , potwierdzenia jej u zainteresowanych osób http://www.tvn24.pl/-1,1535016,wiadomosc.html ( cytat z Lisa „Dziennik pisze bzdury i kłamstwa").
Brak nakreślenia problemu w szerszej, dającej możliwość porównania, skali. Zabrakło odwagi czy rzetelności by podać ile zarabiaja gwiazdy tvn24 takie jak n.p. Sekielski, Morozowski, Olejnik, Miecugow, Pochanke?
No i tak naprawdę to ile ten Lis ma zarabiać i na jakich warunkach bo dalej nie wiem?


Komentarze
Pokaż komentarze (26)