"Dziennik" troszczy sie w dzisiejszym wydaniu o pieniądze podatnika, a ściślej mówiąc wszystkich tych, którzy placą abonament tv.
Taki argument podał R. Krasowski w odpowiedzi na to, dlaczego jego pismo zajmuje się wysokością kontraktu T. Lisa negocjowanego z tv publiczną http://www.dziennik.pl/opinie/article107531/Nie_chodzi_o_Lisa_ale_o_Urbanskiego.html.
"DZIENNIK nie interesuje się jego portfelem, lecz wydawaniem pieniędzy przez telewizję publiczną. "
To pewnie w imię zasad i troski o to, by nasze pieniądze nie były wyrzucane w błoto. W takim razie, należy rozumieć, że jest to bardzo szlachetna misja społeczna, jaką stara się spełniać "Dziennik".
Nie cenię sobie wysoko T. Lisa ani nie mam ochoty oglądać go w przyszłości na "jedynce" lub "dwójce", tak jak wcześniej na "Polsacie". Co z tą Polską" był dla mnie ukierunkowanym politycznie programem, formuły political show też nie trawię - rzecz gustu. Uważam też, że zachowanie Lisa jest - bardzo delikatnie mówiąc - wysoce niewiarygodne - najpierw krytykować tvp a później przy odpowiednio wysoko wynegocjowanej stawce przechodzić do niej. Jest dziennikarzem zaangażowanym w promowanie negatywnego PR PiSu, choć za takiego oficjalnie nie uchodził, co mogło być mylące dla tych, którzy po dziennikarzach spodziewają się obiektywizmu. Aktywnie angażował się w tego typu działalność podczas kampanii wyborczej. Jego parodiowanie "rżącej" J. Lichockiej uważam, że było zwykłym chamstwem.
Jednak argumentacja naczelnego Dziennika tłumaczącego "ludowi" dlaczego temat kontraktu Lisa jest dla nich tak interesujący prawdę mówiąc "nie powala mnie na kolana", a wręcz przeciwnie - prowokuje do zastanowienia o co właściwie chodzi i znowu w jakiej formi się to robi?
R.K. podkreśla raz jeszcze:
"DZIENNIK nie tropi dochodów Lisa z próżnej ciekawości. Problemem jest Andrzej Urbański. Gdyby Piotr Walter zatrudnił Kamila Durczoka za milion dolarów miesięcznie, DZIENNIK by się sprawą nie zajmował. Bo ITI jest firmą prywatną. Z telewizją publiczną jest zupełnie inaczej."
A to niby właściwie dlaczego? Pakiety programów ITI i Polsatu sprzedawane są we wszystkich liczących się sieciach kablowych w Polsce. Większość Polaków kupuje dostęp do nich. Czy chce czy nie chce oglądać - w większości z nich MUSI się znaleźć taki serwis informacyjny jak np. tvn24 czy wiadomości Polsat i siłą rzeczy widz czy chce czy nie chce MUSI zapłacić za występy takich gwiazd dziennikarskich jak Durczok, Morozowski czy Pochanke. Bo to jest wliczone w opłatę "kablówki" i nikt nie pyta klienta czy życzy sobie drożej pakiet z ITI, czy taniej "bez".
Podstawową zasadą newsa jest rzetelne i pełne opisanie problemu - skoro gażę Lisa określa się jako taki wydatek dla kieszeni widzów to jaka jest skala w porówniu do kontraktów innych podobnie "produkujących" - zabrakło tej informacji.
Wg Dziennika "Urbański zaproponował Tomaszowi Lisowi warunki nieznane w historii polskiej telewizji, zarówno prywatnej, jak i publicznej. Lis dostanie 70 tysięcy miesięcznie jako autor (to się nazywa w języku branży kontraktem gwiazdorskim) i 76 tysięcy tygodniowo dla swojej firmy producenckiej, co jego kwotą olbrzymią"
- na jakiej podstawie to stwierdzenie?
Nadal właściwie nie wiemy kto kłamie w kwestii wysokości przyszłych uposażeń Lisa - (bo zdania są przciwne i ktoś tym razem na pewno kłamie).
Dzisiejsza potwierdzona w Dzienniku informacja dotyczy tylko tego, że Lis rzeczywiście otrzyma podwójną pensję -
"Informację o podwójnym płaceniu Lisowi potwierdza dziś DZIENNIKOWI członek zarządu telewizji Sławomir Siwek"
Na temat stawek znowu wiemy tylko tyle, że wypowiadali się na ich temat bliżej nie znani informatorzy.
"A wysokość stawek ujawniło nam kilku informatorów." http://www.dziennik.pl/opinie/article107531/Nie_chodzi_o_Lisa_ale_o_Urbanskiego.html
Następne uzupełnienie informacji potrzebne.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)