19 stycznia 2008 roku Rada Etyki Mediów wydała oświadczenie, w którym zwraca uwagę na błędy dziennikarzy w sposobie podawania informacji, które prowadzą do wypaczania sensu omawianych zdarzeń http://www.radaetykimediow.pl/dokumenty_rem2008_2.html
Informacje uzyskane z przecieków, pogłosek, podsłuchów powinny być zdaniem Rady dodatkowo weryfikowane i uzupełniane zanim trafią na pierwsze strony gazet. Poprzestawanie tylko na takim źródle informacji jaką jest plotka, podsłuch czy przeciek prowadzić może do wypaczenia sensu opisywanych zdarzeń poprzez to, że pokazuje wycinkowy, często zdeformowany obraz rzeczywistości.
Jako przykłady z ostatnich dni podano przykład "Dziennika", który zamieścił "uzyskane z niepewnych źródeł wiadomości o rzekomej współpracy posła PIS Pawła Kowala z WSI, bez wskazania istotnej różnicy między tą służbą suwerennej RP (niezależnie, jak kto ocenia WSI), a aparatem bezpieczeństwa PRL".
Rada skrytykowała także "Rzezpospolitą" za ujawnienie stenogramów rozmów kardiochirurga doktora G. z innymi współpracującymi z nim lekarzami - według Rady była to informacja niepełna, w której zabrakło treści na temat tego czy pacjent w momencie, kiedy doktor odbywał rozmowę na jego temat żył jeszcze, czy był w stanie śmierci mózgowej.
Za niewłaściwy uznano także fakt nadmiernego zajmowania się przez media treściami opublikowanymi na blogu posła Palikota. Działanie to spowodowało, że "takie zainteresowanie "z pożałowania godnego incydentu czyni sprawę ważną, zdaniem dziennikarzy, dla opinii publicznej".
Rada zwróciła również uwagę na fakt, że "powyższe zachowania mediów, powodowane chęcią dostarczania sensacji, epatowania "ekskluzywnymi' informacjami nie służą dobru odbiorcy, deformując obraz świata, zamiast wskazywać podstawowe zjawiska w nim zachodzące i właściwe ich proporcje" .
Odbiorca przyjmujący w dobrej wierze informacje podawane w takiej formie może zostać wprowadzony w błąd. Nie ma możliwości zapoznać się z wszystkimi oklicznościami sprawy. Sensacja dobrze się sprzedaje, pogoń za newsem robi się coraz bardziej bezwzględna, dziennikarze zapominają tylko o jednej sprawie - w taki sposób można stracić bardzo istotną dla "tytułu" rzecz - wiarygodność.
Szkoda, że w oświadczeniu Rada ustosunkowała się jedynie do tych trzech ostatnich przypadków. w porównaniu z "radosną" działalnością innych dziennikarzy uważam, że Rzepie dostało się przypadkowo ciut za mocno - w ostatnim czasie mieliśmy do czynienia z dużo mniej udokumnetowanym sposobem podawania rewelacji, które głowne porale nagłaśniały później w jednoznacznie brzmiących nagłówkach. Tak było n.p. ze sprawą Sawickiej, rzekomymi podsłuchami dziennikarzy, wywożeniem i sprzedażą na czarnym rynku akt WSI.
Szkoda dla odbiorcy jest w takim wypadku jednoznaczna - zamiast być informowanym o rzeczywistości takiej, jaka ona jest, otrzymuje zmanipulowany sensacją, przemilczeniem lub przekłamaniem obraz rzeczywistości.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)