„PO uwierzyła we własną propagandę” – to tytuł wywiadu w „Rz” z Zytą Gilowską popularną niegdyś minister finansów.
http://www.rp.pl/artykul/577987.html
Wywiad ten odczarowuje fatalne stereoptypy, którymi karmią nas warszawskie i nie tylko warszawskie media: że rząd Jarosława Kaczyńskiego to było prawdziwe nieszczęście i nigdy gorzej w Polsce po 1989 roku nie było.
Otóż zimne, chłodne i obiektywne dane przeczą tym stereotypom: rząd Kaczyńskiego zostawił po dwóch latach 2005-2007 finanse państwa w stanie pewnej „nadróbki” jakim było spłacenie części długów państwowych za rok 2008. Takie są merytoryczne wskaźniki przedstawione przez panią profesor.
Aktualna wartość długu Polski wg profesora Kaźmierczaka z Rady Polityki Pieniężnej
Jednocześnie rząd Donalda Tuska – jak wiadomo z rozlicznych publikowanych danych – zupełnie nie oszczędzał finansów państwa. Wartość długu publicznego wzrosła w latach 2007-2010 o 300 miliardów złotych ( w tym tylko 6% samorządy).
Deficyt sektora finansów publicznych wzrósł z 22 mld do 112 mld złotych na koniec 2010 również wg metodologii europejskiej.
Dlaczego tak się stało?
Czy tylko jak twierdzi Z. Gilowska z wiary PO w jej polityczny sukces? Czy z braku rozeznania w partiach o realnej sytuacji finansowej państwa oraz o mechanizmach rządzącym sektorem finansowym? Czy z realizacji partyjnych programów – dobrych wewnątrz danej partii ale fatalnej w skutkach dla społeczeństwa?
A może tak jak mówi w innym miejscy wywiadu pani profesor: „pomylili fundamenty gospodarki z potencjałem wzrostu”. Wydaje mi się, że tutaj w tym miejscu w nadmiernym optymizmie co do stanu tego potencjału tkwi pies pogrzebany. Polega on na tym, że myli się ten optymizm z biegnącymi zmianami na świecie i nie bierze się pod uwagę potencjału innych krajów o potężnych gospodarkach, które dyktują warunki.
A co jeszcze wynika z danych profesora A. Kaźmierczaka?
A to, że skoro wydatki na sektor finansów publicznych rosną w tak olbrzymim tempie – około 50 mld zł rocznie – to zjadają przypływ gotówki z prywatyzacji!
W ten sposób mamy klasyczne błędne koło: prywatyzujemy, żeby w niewielkiej części pokryć wpływami rozrost sektora finansów publicznych.
Kto rozwiąże ten gordyjski węzeł – nie wiem.
792
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (8)