Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1855 notek
2371k odsłon
  2465   6

Węzły, zabobony i etykieta

Większość polskich żeglarzy wiąże często wyblinkę i używa jej do cumowania - to zazwyczaj wpływ wychowania żeglarskiego w PRL-u, gdy uczyli tego ignoranci, bo głównie tacy robili kariery w komunizmie, nawet w żeglarstwie. Znam jeszcze kilka takich złych nawyków, których wielu broni jak niepodległości, zamiast po prostu się ich pozbyć.

Popularne zabobony:

  • Najlepszym węzłem cumowniczym jest wyblinka,
  • wyblinka jest najlepsza do wiązania odbijaczy,
  • nigdy nie wolno pomagać sobie silnikiem, gdy się płynie na żaglach,
  • nigdy nie wolno pływać na samym foku,
  • zawsze dobrym węzłem cumowniczym jest "nabiegowy",
  • nie wyskakuje się z jachtu z liną w ręku,
  • nie wolno trzymać nóg za burtą,
  • nigdy nie wolno pływać, szczególnie na żaglach, z wywieszonymi odbijaczami,
  • należy szkolić ludzi w wiązaniu węzła ratowniczego na sobie, bo w ten sposób w sytuacji nagłego wypadnięcia za burtę można mu podać gołą linę i się uratuje,
  • nie wolno wpływać na przekop, zanim prezes uroczyście nie przetnie wstęgi.

  Znacie jeszcze jakieś? Warto to znać, bo głosicieli tych zabobonów lepiej unikać — szczególnie gdy dowodzą jachtem.

Węzeł cumowniczy

  Wyjaśniam kwestię węzła cumowniczego. Jest ważny przy cumowaniu, bo w sytuacji awaryjnej, gdy cuma mocno pracuje, a nie ma nikogo na pokładzie, by ją poluzować, cumowniczy można łatwo odwiązać, a pętli z ratowniczego może się nie dać zdjąć. Cumowniczy jest najważniejszy, bo ma najwięcej zastosowań — nie tylko w żeglarstwie.

Fałszywe węzły

  Kiedyś napisałem notę o fałszywych węzłach — warto je znać, by wiedzieć czego i dlaczego nie należy zawiązywać. A tu dwa odcinki notek o cumowaniu:

  Drugim najważniejszym węzłem jest ratowniczy – ale ma swoją gorszą odmianę.

  Przy rozważaniu niuansów dotyczących węzłów należy czytać opracowania alpinistów, a nie żeglarzy. Żeglarze piszą o pogłoskach, o tym, że zależy, a alpiniści wiedzą dokładnie, bo badają naukowo wytrzymałość węzłów, przeprowadzając badania empiryczne zgodnie z poprawną metodologią takich badań. Więc znają dokładnie, wyrażaną w procentach, wytrzymałość węzłów. To się bada tak, że się zrzuca ciężar na linie, zwiększając go, aż lina się urwie na węźle — zawsze się urwie na węźle, bo węzeł zawsze osłabia linę w miejscu, gdzie jest zawiązany. Oczywiście w idealnym przypadku, gdy lina jest nowa, nieprzetarta etc... No i robi się wiele prób.

  Z tych badań wynika, że z tych dwóch rodzajów ratowniczego jeden ma większą, a drugi mniejszą wytrzymałość. To nie są pogłoski, ale rzetelne badania. Pod innymi względami te węzły są podobne. No ewentualnie można jeszcze rozważać takie niuanse, że ten gorszy ratowniczy jest lepszy na mrozie, bo luźny koniec będąc na zewnątrz, bardziej się telepie na wietrze, co powoduje, że całość wolniej zamarza.

Wyblinka

  A wyblinka (Clove hitch) to najgorszy węzeł nie tylko do cumowania, ale i do przywiązywania czegokolwiek. Lepiej takiego wiązania się w ogóle nie uczyć, a jeśli już, to tylko po to, by zapamiętać jakiego węzła nie należy robić — tak jak warto znać babski, by umieć wiązać prosty. Wyblinka ma wszystkie wady węzłów, a żadnej zalety — dokładnie tak samo jak babski. Zawiązuje się to trudno, jak jest luźne, to się łatwo odwiązuje, a gdy się zaciśnie, to się nie da odwiązać.

  Ja rozumiem, że można wyblinkę wiązać — ma swoje zastosowania. Niemniej nadal ma takie cechy, jakie podałem, co ją dyskwalifikuje jako jeden z kilku najważniejszych węzłów, a już szczególnie jako węzeł cumowniczy. Mogę podać sto innych węzłów, które są stosowane i mają sens. Mogę nawet znaleźć sens wiązania babskiego, a sens bardzo podobnego złodziejskiego to każdy zna. Ale dla zdecydowanej większości zastosowań są lepsze węzły niż wyblinka.

Wożenie odbijaczy na burcie

  Moczenie odbijaczy to oczywiście obciach, ale z tym zabobonem nienoszenia odbijaczy na burtach to należy zerwać. Na Jezioraku to wręcz konieczne. W zeszłym roku był przypadek, gdy motorówka wleciała w żaglówkę i uszkodziła jej burtę. Gdyby były odbijacze, to może szkód byłoby mniej. Uważam, że noszenie odbijaczy na burtach cały czas, nawet jak się płynie pod żaglami, powinno się traktować jako szpan — takie łódki to elita tych, którzy wiedzą co mądre, słuszne i zbawienne.

  A teraz w kwestii mycia pokładu. Etykieta mycia jest słuszna, ale koniecznie trzeba szorować pokład piaskiem przywiezionym z ziemi świętej — gdy się to robi jakimś detergentami to nie tylko obciach, ale jest to też nieekologicznie.

Posiadanie pierwszeństwa

  Warto też zwrócić uwagę na ważną zasadę etykiety żeglarskiej, która jest dość mało znana i rzadko stosowana. Otóż gdy oceniamy, że idziemy w stosunku do kogoś kursem zbieżnym i nie mamy pierwszeństwa, to nie należy puszczać go jakoś powoli, tak by lekko zmieniać kurs, by go ominąć. Należy w odpowiednim momencie, nie za daleko i nie za blisko, w takim, że widać, że nas widzi, wyraźnie zmienić kurs, tak, by tamtemu zasygnalizować, że rozumiemy, że nie mamy pierwszeństwa. To ważne, bo często pływają różni obciachowcy i mając pierwszeństwo, nie mamy pewności, że ten drugi to wie i nas ominie. Więc po prostu takie puszczanie bez wyraźnego sygnału, że puszczamy, to obciach. Oczywiście to nie dotyczy regat. Ciąg dalszy na następnej stronie...

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport