5 obserwujących
126 notek
87k odsłon
  690   0

War of Europe – Wojna w Europie:Wojna o Europę

 

Sytuacja radykalnie zmienia się wtedy, gdy muzułmanie w danym otoczeniu (w danym miejscu) zaczynają czuć się silni, bo jest ich odpowiednio dużo. Wtedy usiłują przekształcić swoje otoczenie (mniejsze lub większe) według swych, powyższej wskazanych, wyobrażeń. W Europie taką sytuację mamy w wielu państwach (Belgia, Szwecja, Francja, Niemcy, Wielka Brytania itd.), w których całe dzielnice miast stają się faktycznie obszarem eksterytorialnym. Na tym obszarze de factoprzestają funkcjonować normy prawne, społeczne, kulturowe et cetera, danego państwa. W ich miejsce wkracza islam i prawo szariatu.

 

W rzeczywistości sytuacja jest jeszcze gorsza, bo coraz częściej normy prawne danych państw (ogólnopaństwowe lub lokalne) są naginane (czyli zmieniane) w duchu oczekiwań muzułmanów, tak jak ma to miejsce w Szwecji w przypadku małżeństw poligamicznych, w Niemczech w przypadku małżeństw z (mocno) nieletnimi, w Wielkiej Brytanii w przypadku zmiany organizacji pracy szkół (choćby we wschodnim Londynie).

 

W tym miejscu pojawia się podstawowe pytanie: skoro wyobrażenia wpisane w islam i głoszone przez wyznawców islamu godzą w podstawowe prawa jednostek ludzkich: w prawo do życia (do istnienia), w prawo do wolności i w inne suwerenne prawa jednostek ludzkich, a także skoro godzą one w równość praw jednostek ludzkich: kobiet i mężczyzn, to dlaczego współczesne europejskie państwa prezentują postawę taką, jaką obserwujemy?

Dlaczego zamiast podjąć działania wymuszające obowiązywanie naszych praw - przynależnych każdej jednostce ludzkiej tak samo - zawsze i wszędzie, państwa te "chowają głowę w piasek", a wcale nierzadko podejmują działania represyjne, na przykład pod płaszczykiem oskarżeń o rasizm, wobec osób krytykujących taki stan rzeczy?

 

Pełna odpowiedź na to pytanie musiałaby mieć postać wielotomowej książki. Można jednak wskazać 2 podstawowe przyczyny, które mają pewien element wspólny, a jest nim fakt, że ŻYJEMY W CZASACH WIELKIEJ, TOTALNEJ ŚCIEMY.

 

Pierwszą ściemą - która jest ściemą tylko w postaci, w jakiej jest nam prezentowana - są tzw. "prawa człowieka". Do worka, nazywanego "prawami człowieka", wrzucono nie tylko prawdziwe brylanty, jak na przykład "prawo do życia" (do istnienia), ale też wiele śmiecia (na przykład "uprawnienia", które nie są "prawami", bo nie obowiązują zawsze i wszędzie wszystkim, ale wynikają z możliwości i z ustaleń na danym terenie),jak również ogromne pokłady guana, jak na przykład możliwość, także nazywana "prawem", głoszenia poglądów, podważających obowiązywanie suwerennych (bezwzględnie obowiązujących) praw jednostek ludzkich.

W wyniku tego zabiegu brylanty przestały świecić i nawet brzydko cuchną. Co więcej, śmieci i guano przedstawiane są jako obiekty tego samego typu, co brylanty. Czy dziwne, że w tej sytuacji brylanty mocno straciły na wartości, nawet w oczach nas, Europejczyków, nie mówiąc o muzułmanach, dla których jest to tylko jeden z elementów kultury zgniłego Zachodu?

 

Podstawy katalogu praw jednostek ludzkich zostały zarysowane powyżej. Wynika on wprost z naszej istoty, z faktu bycia człowiekiem. Nie jest on też jakimś "katalogiem autorskim", bo ma mocne oparcie: został potwierdzony w "Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka" ONZ z 10 grudnia 1948 roku, a także w wielu prawnie obowiązujących dokumentach międzynarodowych, jak, na przykład, w "Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich (Osobistych) i Politycznych" ONZ, z 19 grudnia 1966 roku. Kto jednak słyszał, że każdy z nas ma prawo mieć w swym państwie status, który można opisać jako status suwerena?

(Więcej np. w: http://grudziecki.salon24.pl/526184,polska-lamie-prawa-czlowieka)

 

Zamachy islamistyczne nie są żadnym zagrożeniem dla rządzących. Nawet w miastach, gdzie muzłmanów jest bardzo wielu, rządząca oligarchia (polityczno – gospodarcza) mieszka na osobnych, strzeżonych osiedlach, za wysokimi ogrodzeniami. Za jedno-dwa pokolenia, gdy w poszczególnych krajach muzułmanów będzie wystarczająco dużo, aby przejąć władzę, po prostu się spakuje i wyjedzie. Bo będzie ją na to stać.

 

Prawa jednostek ludzkich, gdyby w poszczególnych krajach zaczęły faktycznie obowiązywać, zmiotłyby obecne "elyty" rządzące jak tsunami śmieci na plaży. Gdyby ludzie mogli – do czego mamy prawo – decydować o swoim państwie stale i ciągle, bezpośrednio oraz (lub) pośrednio: poprzez swych przedstawicieli, których odwoływalibyśmy, gdyby nas nie słuchali, to czy, na przykład, w Wielkiej Brytanii utrzymałaby się u władzy ta sama wąska grupa ludzi ze sfery biznezu i polityki, która od ponad 100 lat wymienia się władzą w ramach dwóch partii, dzięki odpowiedniemu zmanipulowaniu systemu wyborczego?

Czy we Francji władza od całych dziesięcioleci tkwiłaby w łapach kilku tysięcy ludzi, tzw. "wielkiej burżuazji", przerośniętej setkami powiązań politycznych, gospodarczych, o charakterze administracyjnym, ale także o charakterze towarzyskim? Czy byłoby możliwe ignorowanie woli prawie 30% Francuzów, popierających Front Narodowy, który "dzięki" zmanipulowanemu systemowi wyborczemu prawie nie ma posłów we francuskim parlamencie?

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale