Wychodzę z domu .
Świeci słońce. Jeszcze patrząc zza szyby można wyobrazić sobie, że to czerwiec . Że to słońce, które świeci, równocześnie mocno grzeje. Lecz to tylko wyobrażenia. Wychodzę na zewnątrz i czuję przeszywający mnie chłód. Na rękach widzę gęsią skórkę, a w głowie słyszę dziwny szum . Idę ulicą dość pewnym tępem, by jak najszybciej znaleźć się w jakimś ciepłym miejscu. Wchodzę do sklepu, licząc, że tam chociaż przez chwilę poczuję ciepło. Tak nie jest. Rozglądam się do okoła .
- może to z lodówek, w któych stoją pełnowartościowe jogurty, z jedno procentowym udziałem truskawki, wieje ten chłód ?
chyba tak właśnie jest . znów wychodzę na zewnątrz ... idę ulicą, chowając twarz w bluzie . w pewnym momencie wpadam w czyjeś ramiona ... tak to Twoje ramiona ... I nagle ...
I nagle, Jest mi niesłychanie ciepło ...


Komentarze
Pokaż komentarze (9)