Ona kocha jego. On kocha ją. Ale związek wampira ze śmiertelniczką to nie bułka z masłem. Jest jeszcze ten trzeci - wilkołak. Życie amerykańskiej nastolatki wcale nie jest proste...
Bla bla. Latające wilkołaki, dziewczyna bladsza od mąki i co jeszcze? A rzeczywiście, zapomniałam, jeszcze o wampirach. Po co komu takie masło maślane? Po co wierzyć w coś czego nie ma? Po co iść do kina, a po wyjściu z niego uważać, że jest się wampirem? Może po to by już kompletnie zagospodarować naszymi mógami? By wjeżdżać takimi głupotami na naszą psychikę. A potem, żeby wszytskie nastolatki wieszały sobie w pokoju plakaty Roberta, odwrócy głównej roli i piszczały na jego widok w myślach układając już sobie obrazek jak wyssa im krew. Przecież to takie ' realne ' ...
Czy nie lepiej pójść do kina na film, któy choćby w małym stopniu przypomina nasze dzisiejsze życie? Tak, fani Zmierzchu zaraz na mnie naskoczą, że przecież w owym filmie też są momenty rzeczywistości. Szkoła, dom, samochód... Tak, tak, oczywiście, ale czy zachowanie ludzi w nim grających jest normalne?! Niektórych pasonuje fantastyka. Rozumiem to... Ale czy do jasnej cholery nie lepiej, żeby powstał jeden porządny fantastyczny film na rok, który poruszył by nawet takiego przeciwnka fantastyki jak ja, czy lepiej, żeby powstała setka banalnych filmików o latających potworkach?!
Co poodbało mi się najbardziej w poprzedniej części ' Zmierzchu ' ?
Piosenka Linkin Park, która została puszczona pod czas napisów...
To chyba za mało, by film mnie zauroczył, ale jeśli ktoś uważa, że z nim było inaczej, to proszę bardzo. Niech dalej kocha Roberta, zabija wzrokiem Belle, która go całuje i żyję w urojeniach, że świat wampirów naprawdę istnieje...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)