Nic nie zaostrza apetytu przed uroczystą kolację w Święto Dziękczynienia jak zjedzenie... Czego? Kilkunastu pączków. Do ostrej rywalizacji stanęli uczniowie szkoły średniej w Moline w stanie Illinois.
Mistrzem okazał się Alec Wessel, który wraz ze swoją koleżanką, Samanthą, zjadł równo po 19 pączków.
Zawody jednk nie miały na celu tylko i wyłącznie dobrej zabawy - zbierano w ten sposób pieniądze dla osób mniej zamożnych. I udało się: dzięki apetytowi nastolatków zgromadzono 21 tysięcy dolarów. Ale chwilka, nie miały na celu dobrej zabawy? A jaka to była zabawa?!
Taka, że Alec i Samantha zjedli po 19 pączków, a za parę lat nie będa w stanie wejść do autobusu. Taka, że co roku w statystykach, to właśnie młody amerykanin jest najgrubszym dzieckiem. Więc rzeczywiście można to nazwać zabawą?
A może zabawą w zabicie własnego dziecka? Jak to jest taka ' świetna ' zabawa to dalej podsuwajmy naszym pociechom paczki chipsów i hetrolitry Coli. I jeszcze nie każmy im się ruszać z przed telewizora! Niech lepiej siedzą przed nim, bo jak wstaną to jeszcze mogą rączkę złamać... A niech łamią! Niech mają setki siniaków, pozkręcanych kostek... Niech jeżdżą na obozy i nieprzesypiają ani jednej nocy! Niech grają w piłkę nożną, koszykówkę, biegają do sklepu po bułki... Nie łapmy ich za ręce, gdy chcą biec... Niech biegną, niech czują wiatr we włosach, niech przeżyją dzieciństwo aktywnie, a nie przed telewizorem wcinając trzecią już tego wieczora zapiekankę Babci Jadzi...
A jeśli już tak naprawdę chcemy wychować taką ' kuleczkę ', to przygotujmy się na to, że któregoś dnia wróci, ze szkoły i nie krzyknie:
' Ej Mamo dostałem dziś 6 z Wf-u ! ' tylko ' Ej Mamo, wygrałem konkurs jedzenia pączków ! ' , po czym wturla się do swojego pokoju i włączy komputer...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)