Życie dziś znów mnie przewróciło. Wylądowałam na twardej, mokerej ziemii... Mokrej od potoku łez, które wylewam. I niech mi ktoś wytłumaczy po co ja je właściwie wylewam?
Podobno gdy ma się czegoś za dużo, wymyśla się pierdoły od nadmiaru dobrobytu... Może ja tylko wymyślam? Może stwarzam je tylko sobie w głowie, a że mam zbyt rozbudowaną wyobraźnię utożsamiam je sama z sobą? Że mam wrażenie, że naprawdę się przydażyły...
Dziś wstawiam tylko słodkie zdjęcia... stare, a jednak coś mnie ukuło. Tak dziwnie, tak od środka. Tak, że nawet odechciało mi się zastanaiwać jaki telefon chcę dostać na gwiazdkę... Mam ochotę się tylko przytulić i tuszem wymazać kogoś bluzę...
Żeby potem prał i nie doprał! Dobra, opamiętaj się... I popraw... Żeby doprał.
A może wpadniesz?
A po co?
Tak... Tego można było się spodziewać. W sumie jak mi ktoś piszę, że mu beznadziejnie, to mam jakiś w sobie odłamek normalności chcący tego kogoś pocieszyć, jednakże tak naprawdę szukam afer... A może poprostu pretekstu, żeby w duszy się pośmiać, że komuś jest źle?
Podsumowanie dzisiejszego dnia... Podła suka, miska pop cornu zjedzona przez nią i to pieprzone czekanie... Niech ten cholerny Babilon się już wreszcie spali!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)