Chyba zagubiłam się w zbożu wyobraźni - pomyślała i jeszcze raz spojrzała na jego jakże silne i wielkie łapy.
Było w nim coś z dziecka. Dziecka, który chyba nigdy wcześniej nie całował damskich ust. Dziecka, który oprócz miłości do gitary nie kochał nikogo innego.
Zapaliłam papierosa. Chciał jednego bucha, jednakże mu nie dałam. Był za młody. Na jego czole widniały jeszcze pryszcze, a jego twarz na widok jej piersi robiła się cała czerwona. Ewidentnie był za młody.
A jednak coś go w niej pociągało. Może jego ręcę?
A może to, że ma kochanka? Że ma kochanka, który w całkowicie inny sposób niż jej mąż podchodzi do spraw łóżkowych. Że dla niego jest to zadanie przynajmniej na szczeblu ekstremalnym, a dla jej męża... Zwyczajnym rytuałem sobotniej nocy. Była podekscytowana jak nastolatka, kiedy na kuchennym blacie leżeli oboje i dotykali się wyłącznie dłońmi...
I nie miało to żadnego sensu. Jednakże ona wierzyła. Wierzyła, że kiedyś cofnie swój czas, a jego czas zatrzyma...
I wtedy już tylko we dwoje, utoną w stogach swoich namiętności, niepochamowanych pragnień, dźwiękach adapterów, stosów zapisanych kartek...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)