Znów boję się zasnąć...
Chciałabym nie zasypiać... Chciałabym leżeć na łóżku... Nie, nie. Nie na łóżku. Chciałabym leżeć na stogu siana, mając pewność, że żaden szczur nie ugryzie mnie dupę i liczyć gwiazdy. Liczyć, każdą po kolei, każdą bardzo powolutku przekładać na drogi swojej wyobraźni...
I leżałabym na tej kupie siana... Leżała i wertowała swoje życie z każdej strony.
Zastanawiałabym się na paradoksem bycia kochanką, a mężatką. Jakie są zalety, a jakie wady...
A jakie wady są, kiedy jest się przyjaciółką? Najistotniejszą wadą jest, to, że nie możesz od tak kraść jego pocałunków. Zataczać się w miękkości jego słów, czytać jego myśli, kiedy kompletnie nagi leży odwrócony do Ciebie plecami. Nie możesz razem z nim oglądać jak tańczy księżyc... Przyjaciele oglądają jedynie powolne poruszanie się księżyca. To kochankowie, lub bardzo silnie w sobie zakochani małżonkowie, co w dzisiejszych czasach pop kultury się nie zdarza, bo i tak któreś z nich, chcoiaż umysłowo zdradzi drugie, są w stanie oglądać tańczący księżyc.
Bo ten tańczący księżyc jest w ich podświadomości. Bo gdy cały świat wiruje, czemu i księżyc by nie miał?
Podejmijmy decyzje o nie przyjaźni.
Albo nie.
Chodźmy na sanki. Potem zaproszę Cię do siebie na gorącą czekoladę i popatrzę jak zamaczasz swoje usta w zielonym kubku.


Komentarze
Pokaż komentarze