Gdy nie mam weny... Obgryzam paznokcie. Drapie się z tyłu głowy, wkładam palce do prawego oka.
To chyba efekt nudy, niemocy, nie zrozumienia samej siebie.
Złapałam ciekawy wątek, wdychając ktoregoś dnia powietrze...
Książka "Zmierzch" - Dzieci czytają o nekrofilii! Skąd ten wniosek? Z tego powietrza... A jaśniej? Jaśniej to będzie tak:
Wampir jak zwykle nam wiadomo; istota blada, żrąca lub pijąca jak kto tam woli krew, ogolnie człowiek, który nie żyje, a jednak jakoś porusza się po tym świecie. Ha! W ' Zmierzchu ' to nawet nasz białasek sobie lata z choinki na choinkę, to dopiero ciekawostka! Ciekawe czy Dracula robił tak samo. Może to jakaś szybsza i lepsza wersja transportu? Niee... Nie żartujcie! Nie zapominjamy, że Patisonik w ' Zmierzchu ' jeździ srebrnym... Nie pamiętam czy on tam jeździł, bo w kinie głównie skupiałam się na tym, czemu pop corn jest tak biednie posolony...
Ale wracając do nekrofilii... Wampira już załatwiliśmy, istota nieżywa. W takim razie jego ' kochanka ' - Bella jest nekrofilem! Skąd ten wniosek? Całuje się przecież z trupem, więc? Dla nekrofila bodźcem stymulującym seksualnie mogą być jedynie ludzkie zwłoki. W ' Zmierzchu ' mamy jeszcze dodatek! Zwłoki, które dla dodatku się poruszają. Pełen czad.
Ale popatrzymy na tą bandę gorących dwunastolatek. Cieszą się jak głupię, że Bella i ten cały ruchomy nieboszczyk są razem, całują się, fruwają... Ewidentna nekrofilia.
Poczekajmy jeszcze na parę tomów tej fascynującej sagi i nie dziwmy się, jak po ich wydaniu pielgrzymki Niewiast zamiast do Rzymu będa zasuwać na cmentarze, by wykopać sobie jakieś fajne ' ciasteczka ' ...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)