Na tabliczce z napisem Bassano umieram.
Umieram pomimo tego, że w naszej nieskazitelnej hodowli dusz rozwijały się nasze misterne projekty...
Szukam kontrastów Chce odbudować kosmos. Lepić planety. Wybudować o jedną więcej.
Chcę patrzyć na twoje prześwietlone światłem włosy. Chcę skubać je włos po włosie, spadać w otchłań pożądania.
Nieznacząco dotykam przestrzeni. Muskam bez wyrazu, całuje bez namiętności... A chciałabym znacząco... Tak, żeby drgania i podrygi Twoich uniesień doszły do sedna moich ideałów...
Ale Ty znów na mnie nie poczekałeś.
Znów wyprzedzasz mnie w tym perwersyjnym wyścigu o Twój lewostronny organ. Znów wygrywa tamta brzydka blondynka. A my? My jesteśmy gdzieś blisko. Blisko, inaczej daleko. Ty siedzisz na Ziemi, lub Marsie. Ja? Ja oglądam Twoje marzenia prosto z tej ulepionej przez mnie planety.
I co, myślisz, że nie mogę Cię kontrolować? I tu Cię zdziwię. Kontroluję Cię wszędzie. Znam zapach Twoich paznokci. Wiem jakiego koloru są dziś Twoje skarpetki.
Niebieskie, prawda?


Komentarze
Pokaż komentarze