Ogarnia mnie katastroficzny lęk przed brakiem doświadczenia.
Nie jadam śniadań, bo boję się, że za dużo przytuje. Nie chodzę do fryzjera, bo boję się, że pod za dużym kątem podetnie moją grzywkę... I, że Tobie. I, że Tobie to się nie spodoba.
Nie jadam obiadów. Mają zbyt dużo kalorii. W godzinach popołudniowych zwykle pije lemoniade. Wyciśniętą prosto z Twoich perwersyjnych, a zarazem sceptycznych pragnień. Chwilka... Ty nie masz pragnień. Ty nawet nie marzysz. Ty jednynie trzeźwo myślisz. Dla Ciebie białe jest zawsze białe. A dla mnie? Dla mnie czasami padające w odcień szarości, czasami w odcień żółci. Zależnie od tego, jaki mam dzień, w którym momencie cyklu jestem...
Wypijam butelkę czerwonego wina. Teraz już kompletnie odważna przechodzę przez tunel naszych betonowych spraw. Nic tam nie znajduje. Nic tam nie znajduje, bo nawet drogi nie potrafie znaleźć. Czas poplątał mi moje ścieżki. Cofa mnie raz do tyłu, gdy wtulona do Ciebie cała drżę, a potem wyrzuca gdzieś do przodu, gdzie stoje na placu pełnym ludzi. Pełnym rozbawionych ludzi. Ludzi, którzy w maswoej gromadzie kontepluja na temat swoich czystych jeszcze do tej chwili miejsc spoczynku.
Zaczynam się bać samej siebie. Nie wiem co wpadnie mi do głowy Jutro, PoJutrze, a co za 4 dni...
Jestem co raz bardziej spaczona przez ten świat, którego nie rozumiem.
A czemu jestem spaczona?! Czemu?! Wybrałeś tamtą faszystwoską szmatę, wybrałeś tą niewinną blondynkę, wybrałeś każda inną, a dziewczynę z gwiazdkami w oczach zostawiłeś... Zostawiłeś, by sama nadawała rzeczą treść... A ona nie potrafii... Nie potrafii przejrzeć na oczy.
Ciagle nosi w sobie nadzieje. Ciagle nosi w sobie tą kurewska nadzieje, że kiedyś usiądziesz obok niej i jednym palcem rozdziewiczysz jej chore ambicje.
Ona musi w końcu się dowiedzieć, że nie jest księżniczką.
Ona jest królową.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)