Co jest z tym światem?
Idziesz ulicą i słyszysz syrenę. Zastanawiasz się, czemu wyje. Czemu wyje aż tak głośno, że zagłusza głos Jima. Po raz pierwszy w życiu idąc ulicą wyjmujesz z uszu dwie białe, kurewsko "lanserskie" słuchawki. Gdyby nie to, że zapanowało bezkrólowie, nie usłyszałbyś syren. Nie usłyszałbyś syren, a przy okazji życia.
Żyjesz w jakiejś swojej kosmicznej rzeczywistości. Wszystko tam kręci się wokół Ciebie. Idziesz ulicą. Już pewnie nie raz walnął by Cię w dupę samochód. Nie patrzysz się na prawo i lewo jak kazali w przedszkolu. Idziesz przed siebie, językiem wydłubujesz resztki śniadania pozostałe między szóstką, a siódemką. Idziesz i masz wyjebane.
Nie masz tak naprawdę żadnych poglądów. Mówisz to co usłyszałeś gdzieś od kogoś i wydaje Ci się to mądre.
Udajesz na siłę patryjotę. Łączysz się w bólu, przeżywasz zaistniałą sytuację, a tak naprawdę guzik Cię to obchodzi, kto leciał w tym samolocie, kto zginął, kogo potem ktoś karabinkiem dostrzelił...
Chciałbyś być inny, ale się boisz. Masz obawy, że ktoś nie zaakceptuje Twojej inności, dlatego wolisz pozostać jednym z wielu. Ale buntownikiem być potrafisz! Wszystkim dookoła udowadniasz, jaki to jesteś kozak, bo pierdolisz system. Bo masz w dupie pracę, szkołę. Na siłę brniesz dalej w kłamstwa, że kręci Cię muzyka, wolność, i to słynne ' sex drugs and rock'oll . '
" Przydałoby się trochę luzu w tym nudnym jak pizda mieście (...) '
Chłopak, który nie płaczę, mający wbitą w scenariusz wyimaginowaną głupotę, miał dużo w tej kwestii racji...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)