Nawet zabić się nie potrafię.
Desperacja to moja jedyna nadzieja.
Patrzę jak właśnie czas przeciekł mi przez palce. Przelał się tak samo szybko jak to wino za łóżkiem.
Nie chcę Cię prosić, na siłę zmuszać, pokazywać... Najchętniej wzięłabym Cię zwyczajnie za fraki i postawiła przy swoim łóżku. Za pewne popatrzyłbyś się na mnie chwilę i bez skrupułów zawrócił w drogę powrotną.
Czy tak było równo rok temu? Równo rok temu nie słyszałam stukotu własnych obcasów które uciekają przede mną samą. Nie słyszałam mokrej poduszki zsuwającej się z łóżka. Nie słyszałam rozbitego talerza.. Słyszałam wyłącznie swój śmiech, naszą dziecinność w okazywaniu sobie tego, że w sumie chyba 'się lubiliśmy'.
Bo lubiliśmy. Tylko teraz żałuję, że tak krótko, tak mało wytrwale, tak bez pokazywania światu. Budowałam między sobą, a światem małą fortece, małą furteczkę wyjścia... Teraz tą furtkę zamurowałabym od dołu do góry, od wschodu na zachód, ciężkim betonem.
Desperacja jest beznadziejna.
Zaczynam zdawać sobie sprawę, że od Ciebie już nigdy nie dowiem się niczego dobrego.
Integruje się teraz z Morsztynem i jego trupem. Zgwałcony psychicznie przez kobietę. Biedny to był facet.
Ale to przywiązanie, które odczuł, za nim go zgwałciła musiało być niesamowite. Tez miałam okazje je poznać. I zgadzam się - jest niesamowite. Jest przyjemniejsze od poszukiwania punkt G, jedzenia roztopionej czekolady. Bo gdy ktoś do kogoś przywiązuje się linką holowniczą, a ten drugi związuje na końcu jej supeł, przymocowuje do swojej nogi... Wtedy można zdobyć świat. Życie w tej nieświadomości, w tych Twoich "obżylonych" rękach było błogie. Lecz każda bajka się kończy.
Zapomnij. I nie wracaj do tego. Zbłaźniłam się. Jestem na swój sposób dorosła, a dorośli zawsze odpowiadają za popełnione błędy.
Zapomnij o przyjaźni. Ona w tej kwestii nie istnieje. Czerwone, tępe, niesymetryczne paznokcie nie są w stanie przejść "just like that" obok Twoich pleców.
Nie wirujmy wokół siebie bezsensownie. Bal maskowy się już skończył. Nikt nie krzyknie z publiczności by "gruchanie" odbyło się raz jeszcze. W Twoim teatrze nie ma bisów. W moim były. Bezsensowne bisy, które odgrywałam by nie ranić Twojego 'Ja". Odegrałam i nie żałuję.
Teraz posłuchaj z nią glam popu! Ta Bejbe to lubi!
chciej, ja błagam chciej
rozpalać serce
i krew kotłować..
Ja sobie poradzę. Jestem dzielną dziewczynką.
Kochanie przecież w końcu kiedyś przechodzi... Prawda?
Ty wiesz chyba o tym najlepiej...
Ile Ci to zajęło?
30 nędznych dni... Bo tyle wygarnąłeś mi wczoraj.
Głupie wczoraj.
Przeprosimy się kiedyś jeszcze w jakiś Piątek?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)