Beton pod sklepem nie był już nagrzany słońcem.
W powietrzu wyczuwalny był chłód.
Na ziemi stała butelka niegazowanej, lodowatej wody, którą dzielili pomiędzy siódemką ludzi.
Bo była jakby piątka i dwie oddzielne jednostki dryfujące jakby gdzieś dalej.
Siedzieli obok siebie wiedząc, że za dzień, dwa wszystko się skończy. Każdy na nowo wyląduje w swoim łóżku, napije się herbaty ze swojego ulubionego kubka, że nawet już następnego dnia nie będą pamiętali, że byli tak blisko.
Odegrałam się na Tobie.
Międzymiastowo, międzykrajowo, międzyświatowo.
Po paru kieliszkach wypełnionych zmiksowaną colą, po paru buchach cygaretek, którymi pluł mi w twarz, kompletnie zapomniałam. Poczułam się tak cholernie wolna i pewna, że to nie ja jestem tym wybrakowanym towarem, tylko Ty.
Kurczowo trzymał mnie za ramię. Wiedział, że gdzieś myślami, jestem daleko od niego. Chyba chciał to zmienić. Napięcie, które wytworzyło się między dwójką dzieciaków było zbyt silne. Rozmawiali o muzyce, wyładowywali się gdy ktoś z daleka zanucił 'Pierwsze wyjście z mroku'...
I myślisz, że zapomniałam?
Serce ma dwie komory. Dla każdego znajdzie się miejsce. Tyle, żeby dostać się do komory trzeba przejść przez jeden z przedsionków. A jak na razie to Ty się w jednym z nich zaklinowałeś...
A teraz przypomnij sobie Biologię. Otwórz zeszyt, książkę...
Serce ma dwa przedsionki Kochany...


Komentarze
Pokaż komentarze