hipertrofia hipertrofia
150
BLOG

Piłka po lewej stronie boiska, jedno podanie i...

hipertrofia hipertrofia Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Godzinę siedzę i tępo patrzę się na białą kartkę.

Ołówek leży tak blisko, by po niego sięgnąć.

Cofam się myślami gdzieś w tło snów. Te, które wyśniłam już dawno temu i o nich zapomniałam. I te, które sobie uroiłam, ale wmawiam sobie, że przeleciały gdzieś mi przez noc i na pewno kiedyś się spełnią...

Idę ulicą. Toniemy w strugach deszczu.

Jesteś zawiedziony. Mi brak słów. Czuję się beznadziejnie.

Zaczyna lać jeszcze bardziej. Na środku jezdni zatrzymujesz mnie jednym ruchem ręki. Wykrzykujesz, że po co tam przychodziłam, po co się uśmiechałam, po co nie dawałam o sobie zapomnieć. Zawstydzona za moją obojętność, brak wiary w jakąkolwiek pseudo miłość, ujmuję całą moja wypowiedź w krótkie 'przepraszam'.

Budzę się.

Wpycham do buzi kolejną drażetkę zielonych Orbitów.

Gdzieś mniej więcej Maj. Nikt nigdy tak namiętnie mnie nie całował. Szkoda tylko, że ten namiętny rozdawcz pocałunków to tania podróbka Jima Morrisona. Podróbka? Nie, on nawet nie istnieje. Zdradziłam tamto życie na rzecz nierealnego snu.

Co jest lepsze? Bycie Mamuśką? Ratowanie świata, czy odtwarzanie ponownie tego samego winyla?

A jest opcja wybrania pomponów?
 

hipertrofia
O mnie hipertrofia

próbująca skakać w pogo , w rytm słów Grabaża , upijająca się malinowym Kubusiem ... ; D porywcza, chyba zbyt wrażliwa .

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości