Zawsze będziemy porównywać. Zawsze będziemy wyszukiwać błędów, mimowolnie robić statystyki. To nieuknione, że kiedy inny będzie całował jej usta, ona gdzieś podwzgórzu miedzymózgowia będzie szukała odpowiedzi, gdzie w takiej chwili ten drugi inny położyłby swoją rękę. Na jej kolanie, czy na jej pyzatym policzku? Nie ma możliwości, że on umawiając się z inną na spotkanie pomyłkowo nie założy tej niebieskiej koszuli, którą lubiła ta inna ona. Zrobi to nieumyślne. Taki idiotyczny odruch warunkowy...
Do końca świata będą pamiętać swoje nieudolne ruchy rękoma, swoją świętą nudę, swoją dziecinność. To już nigdy się nie powtórzy. Dziecinność jest jedna, pierwszy już na zawsze pozostanie tym pierwszym.
Gdyby on wierzył w reikarnacje, może w kolejnym życiu by się spotkali. Może w tym kolejnym życiu jeszcze raz wymienili by się swoimi małymi palcami, a ona jeszcze raz zmieszałaby go z błotem. Jeszcze raz wywaliłaby go z domu z myślą, że wygrała. Jeszcze raz dawałaby mu złudne nadzieje, które sprawiały jej tyle satysfakcji. Jeszcze raz czułaby się o niebo lepiej i z założeniem, że to ona jest tu królową ich młodzieńczych patentów, wyruszyłaby na podbój włoskich win.
Zawsze mówił do niej szczeptem. Nawet jak chciał ją wyzwać to mu sie nie chciało. Wyrzucał z siebie "Dobra, nieważne.", podchodził, przytulał. Byli zbyt identyczni, by to się udało, a jednak i tak przebombali ze sobą ponad 1/17 ich popieprzonych żyć...
Fajnie się musi czytać o sobie, prawda?
Wracając do tych ich żyć. Było im ze sobą koszmarnie nudno, ale udawali szczęśliwych. Z czasem nawet w to udawanie zaczęli wierzyć. Wtedy było naprawdę dobrze. Jednym ich zmartwieniem było to, że kiedyś to się skończy, a drugie drugiego przestanie kochać. Nigdy nie obiecywali sobie dozgonnej miłości, bo uważali to za absurd, jednak podświadomie wierzyli, że nigdy się to nie skończy.
Teraz ona podciąga portki na swoją troszkę za dużo dupę. Bierze łyk red bulla, śniadanie zagryza jednym kęsem jabłka. Jej autonomiczny układ współczulny jest w trakcie funkcjonowania. Ma duże źrenice, skurczony żołądek, układ odechowy jakoś szybciej funkcjonuje... Wiesz, kiedy zostaje wprowadzony w życie układ współczulny?
Lecz mimo wszystko, wciąż jesteś osobą dla której zrobiłabym więcej niż dla pozostałych...
Na przykład zafundowałabym Ci lot w kosmos i zieloną kartę na stały pobyt tam.


Komentarze
Pokaż komentarze