Około 70% nastolatków marzy o szczęśliwym związku. Malutkie dziewczynki śnią o jeszcze bardziej malutkich bukiecikach, serenadach pod balkonami lub chociaż o romantycznym wpisie na Tablicy na Facebooku. Malutcy chłopcy marzą o ładnych dziewczynkach, które będą dobrze się prezentowały na ich meczach, a po 90 minutach biegania po trawie, chłopcy będą mieli na czym położyć rękę.
To taki jakby handel wymienny.
Czyli oznacza, że 'miłość' XXI w. jest handlem? Że spotykamy się na corocznym jarmarku i wybieramy produkt? Może nie jarmarku. W dzisiejszych czasach wymiana towaru przebiega nieco szybciej. Więc może na targu? Tak, targ jest codziennie. Codziennie przechodząc obok siebie przeprowadzamy transakcję. Oceniamy dany obiekt, wyceniamy, szacujemy ile wytrzyma i kupujemy. Naruszamy swój budżet, wkładamy swój nagromadzony życiowy kapitał zalet. Pokazujemy się jak z najlepszej strony. Poruszający się towar też ocenia kupującego. Wzajemne szacowanie się zwykle jest przyjemne. I gdy już dojdzie do ostatecznej wymiany swoich "JA" stajemy się nabywcami. Posiadamy coś, co początkowo może i ma gwarancję, ale tak na prawdę nigdy nie jesteśmy pewni tego, co kupiliśmy. Handlowana "miłość" XXI w. jest jak zakup kota w worku. Kupujemy coś, co jest zapakowane, owiane idealnością. Idealnością, którą druga strona zawsze na początku chce pokazać.
Ile warta jest taka "miłość"?
Tyle co status na Facebooku, tyle co stado piszczących przez dwa dni koleżanek z podwórka, że "Ola ma nowego chłopaka", tyle co zawiść tego, który wcześniej sprzedał "Olę" na targu samej "Oli".
Więc jeśli to jest tyle warte to gdzie jest ta prawdziwa niezhandlowana "miłość"? Ta, która kiedyś podobno była. Ta, która Einsteinowi może nie pozwoliła stworzyć nowego wzoru. Ta, która może Mari Skłodowskiej Curie nie pozwoliła stworzyć nowego pierwiastka, bo ta wolała w tym czasie skończyć pieścić swojego męża. Ta miłość, która Jimowi Morrisnowi "pomogła" odejść z The Doors...
To ta miłość w takim razie niszczy...
Fizycy nie mają nowego wzoru do rozpracowania. Chemicy nie mogą zwariować tworząc nowe pokręcone alkany i pochodne ich alkiny, a mój folder THE DOORS jest uboższy o jakieś 10 piosenek, które mogłyby powstać, gdyby Jim został w zespole...
Dalej twierdzisz, że miłość nie niesie spustoszenia?
To pomyśl jak spustoszyło Ci mózg, gdy po raz pierwszy się zakochałeś.
Pamiętasz?
Nie pamiętasz, bo Facebookowe, shandlowane love story tego nie niesie.
Ono niesie falę wiadomości o treści:
" Jeju, jeju, jesteście razem jak super. "
A Ty tępo cieszysz się do ekranu, bo wyskoczyło Ci nowe powiadomienie, że ktoś "skomentował Twoją zmianę statusu związku".


Komentarze
Pokaż komentarze