hipertrofia hipertrofia
215
BLOG

W celu poznania rozkladu drogi do autobusowego krocza.

hipertrofia hipertrofia Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 

Pochłaniają siebie na długiej przerwie. Smakują każdego rodzaju warg w miejskich szaletach. Na przystankach autobusowych nie boją się krytyki. Lądują swoimi rękoma w strefie kiedyś zwanej 'X' i doprowadzają się do chwilowej ekstazy, która opadanie zaraz po przyjeździe wyczekiwanego autobusu.

Prawdziwego. Tego na kółkach, w którym tłoczą się ludzie, a słynne babcie wciskają się na pierwsze, wolne miejsca. Tam gdzie podobno dresiarz słucha na głos muzyki, a robotnik z wywaloną pachą przed nosem jednego z pasażerów, zabija go swoim odurem.

Lub tego innego autobusu. Autobusu, który zatacza dziennie parę kręgów, by wieczorem znów powrócić do zajezdni. By gdy zapadnie zmrok przycisnąć do swoich zdezelowanych płuc małą dziewczynkę, która napawa się oparami szczęścia i choć na chwilę znów poczuje, że zdobyła to po co tyle dziennie zakręca tych kółek. A nad ranem goła po cichu wysunie się z łóżka i niezauważalnie zniknie z jego oczu. A w nocy znów się pojawi.

Spotykają się nocami. Wtedy gdy nie zdają sobie sprawy, że do tych spotkań na prawdę dochodzi. Lunatykują ulicami w bezkarnie cytrynowej porze dnia. Wyginają swoje palce. Nienawidzą się. Podobno miłość potęguje namiętność. W ich przypadku nienawiść jest przyczyną dogłęgbnych doznań, o których żadne z nich po wschodzie słońca nie chce pamiętać. A potem przejeżdżają obok siebie dwa nieznane sobie autobusy. Potencjalnie nieznane.

Niech to skończą za nim będzie za późno. Za nim stanie się coś, co mogło by ich na prawdę połączyć.

W jej głowie przetacza się jedno, co mogło by ich na prawdę połączyć. Jest tego pewna. Pewna, bo przyzwyczajona. Bo tak wychował ją on. Że najpierw jest jeden przystanek, a potem drugi. Nie ma od razu drugiego. Trzeba przez siłę perswazji i wstrzymania przejechać przez oby dwa. Nie da rady przefrunąć, a raczej lepiej to ujmę "przelecieć" od razu do dwójki.

- Za nim przelecą. Za nim przelecą nad grafitowym niebem, niech to się skończy.

Przelatywać? To tu nie chodziło o to by stanąć na przystanku numer jeden, zachłysnąć się śliną i powiedzieć...

Co powiedzieć?

Już nic.

Bo jedno „nic” stanęło za żelazną kurtyną marzeń, a drugie „nic” tankuje benzynę.

- Moja Droga, to jedno z „nich” to nie było nic.

- Które?

- Właśnie w tym problem, że nie wiem, ale jedno jest... [BAK PUSTY]

hipertrofia
O mnie hipertrofia

próbująca skakać w pogo , w rytm słów Grabaża , upijająca się malinowym Kubusiem ... ; D porywcza, chyba zbyt wrażliwa .

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości