hipertrofia hipertrofia
200
BLOG

Kokietowanie z Bogiem przy ujściu Wisły.

hipertrofia hipertrofia Rozmaitości Obserwuj notkę 1

Kokietowała samego Boga.

A była to destrukcyjna miłość.

Przepełniona chwilami uniesień, zbędnymi fazami udawanego podniecenia. Niczym szczególnym.

Zwyczajnym doprowadzaniem samych siebie z punktu A do punktu B.

Szli po prostej linii. Zwyczajnym odcinkiem. Nie była to żadna przekątna, ani tym bardziej delta, która łączyła w sobie "b" do kwadratu. Jedno "b" między nogami, drugie raz do roku oddalone o 5 cm od jej barku. Granica, którą sobie obrali była zdrowa, jednakże taka jaka powinna oddzielać przyjaciół wynosi 30 cm. Więc coś było z nimi nie tak...

Dziecinne pożądanie wywołane wspomnieniami, których tak na prawdę nie mieli aż tak wiele. Pierwszy podmuch wiosny zawsze budzi lęk, a jej od samego początku wydawało się to niesamowicie ekscytujące. Ta droga, którą musieli pokonać. Niby prosta, bez żadnych zakrętów, ale jednak droga. Ten zapach tej śmierdzącej wody, która zawsze była ponad poziomem i groziła zalaniem ich dusz. Ta porcja ciepłych złudzeń, która przenikała do jeszcze nierozwiniętych komór. Ten deszcz, który za każdym razem wlewał się im za kołnierz i te za duże parasolki, które zabierając miejsce w dłoniach nie pozwoliły im nigdy chociaż na jedno spotkanie ich wskazujących palców.

Kokietowała samego Boga.

A Bóg był podwójny.

Był wieczorem w zimowe miesiące.

Okalał jej rozwalone dosłownie piersi, doprowadzając ją całą do maksymalnego stanu wynudzenia przemieszanego z chwilową ekstazą. Amfetamina tych wieczorów miała nad wyraz gorzki smak, a daleka droga do domu powodowała, że nie czuli już zmysłu tej samej potęgi, która kiedyś, gdy topniał śnieg, ich ogarnęła.

Drugi Bóg był zawsze przedpołudniem. Gdy padał deszcz i gdy świeciło słońce. Osaczał ją z siłą z jaką w miastach odradza się maj. Lecz z czasem seria wybuchów braku chęci, braku pożądania fizycznego była porównywalna do wykwitu białych plamek na jej plecach i tego śmierdzącego bzu. Coś się wypaliło, gdzieś uciekło. Uciekło najprawdopodobniej na tym odcinku skręcając na skrzyżowaniu w prawo.

Otrzepując się, zapięła spodnie i wyszła z konfesjonału.

Dostała pokutę.

" Zapomnij i przyjdź za tydzień. " 

hipertrofia
O mnie hipertrofia

próbująca skakać w pogo , w rytm słów Grabaża , upijająca się malinowym Kubusiem ... ; D porywcza, chyba zbyt wrażliwa .

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości