(owszem, podkreślę na wstępie, ta potrzeba, racji istnienia raczej nei posiada)
podam prosty scentralizowany przykład:
miasto, którego władze wybieramy, decyduje o remontach, ułatwieniach, utrudnieniach - o jakości życia generalnie
władze rozpisują przetarg (np.) na wykonanie chodnika, przygotowują .. "zapytanie ofertowe", wreszcie (czasem przy okazji wielu perturbacji) wybierają jak trzeba (tanio?)
perturbacje wspomniane odbierają nam udział w wykorzystaniu chodnika.. przekazując go de facto przyszłym podatnikom
wspomniane "zapytanie ofertowe" wskazuje np. zakładaną trwałość chodnika, jego .. typ? barwę, możliwe iż wskazuje ewentualne wzornictwo, zieleń pobliską (krzewy niskopienne, niewymagające opieki ogrodniczej)
czy prowadzimy może statystyki, bazę danych, bazę zgłoszeń (przeciwko władzy)?
nie
czy rozliczamy obraną władzę na podstawie wnioskowania nt. kolejnych jej decyzji?
nie, wyborcze wygrane wynikają przede wszystkim z kształtu kampanii wyborczych
czy widzimy jakąś alternatywę dla dobrego lub błędnego postępowania wybranej władzy?
odpowiedzią niech będzie pytanie - czy rozwijamy inicjatywy prywatne? a jaki jest nasz stosunek do tego typu działalności? a poszanowanie własności prywatnej?
taki chodnik, ułożony na kilku sąsiadujących ulicach, śliski, na którym wciąż stoi woda (nie kałuże), taki ładny, elegancki, dwukolorowy
oraz ten podobny, ułożony na kilku sąsiadujących, także z powyżej wskazywanymi ulicami, na którym zwyczajnie woda nei stoi
(dociekliwym proponuję przejechać się po różnych rowerem, z pierwszego dowolna opona będzie zbierała niesamowicie dużo wody)
tym z lepszym ubezpieczeniem zdrowotnym proponuję jeszcze wywrócić się na tym ładniejszym - skóra pęka łatwiej z uwagi na jego krawędzie
przyznaję, nei wiem, jak zachowują się oba typy bruku w przypadku kontaktu z niską temperaturą i wilgocią, śniegiem, lodem
proste, prawda?
w minionej dekadzie większość ruchów politycznych firmowanych było najpierw przykładami zza oceanu, później, zza odry
nie słyszałem, byśmy dowiadywali się o kształcie popołudnia amerykańskiej rodziny, o tym, jak normalnym i szeroko rozwiniętym jest tam wolontariat
więcej - nie taki nam się czasem gdzieś o uszy obijający, nie jakaś szalona ideologia wariatów, ale powszechne zajęcie ludzi z dysponujących chwilą wolnego czasu
amerykańskie "robić" zupełnie dziwnie, źle, raczej _inaczej_ odbieramy
zresztą do tej pory każdy, kto cośkolwiek robi od siebie, potrzegany jest jako osobnik odmienny (vide trwałość przekonań starzejącej się młodzieży nt. zaangażowanych ideowo (idea dowolna) ludzi dwa pokolenia starszych)
drodzy rodacy, może warto by rozważyć analizę choćby w wersji góglarkowej
autorze, sam sobie odpowiem, moze czas przygotowac .. Instytut Rozliczania Władzy? :))
uśmiechu
ps. zdaje sie, nim posta posłać zdążyłem, stosowne kroki poczyniłem.. i nie było tak źle :D
"..co to będzie, co to będzie.."



Komentarze
Pokaż komentarze