III. Bitwy
W poprzedniej części zadałem pytanie jak bardzo PIS chce wygrać wybory. Z pozoru pytanie jest bez sensu. Sensem istnienie partii politycznej jest przecież dążenie do zdobycia władzy. Ale jest prawda, cała prawda i … reszta. Obserwując kampanię wyborczą a jest ona wbrew deklaracjom prowadzona intensywnie, można stwierdzić, iż PIS nie ma pomysłu nie tylko na kampanię ale nawet na wykorzystanie bieżących sporów. Najświeższa afera ze „śląskim narodem” jest tego najlepszym przykładem. PIS ponownie dał się wciągnąć w mglisty spór w którym większość nie wie o czym dyskutuje, wyrażając opinie nie o tym co Kaczyński powiedział ale o tym co mówią inni o tym co im się wydaje, że powiedział albo co gorsza co mógł powiedzieć albo nawet pomyśleć. Poprawianie internetowej wersji tekstu Raportu to medialna klęska i to na własne życzenia. A wystarczyłoby by Kaczyński w porze najlepszej oglądalności ośmieszył w paru zdaniach pompatyczne brednie Tomkiewicza czy Kutza i gładko przeszedł do rosnącego długu publicznego, drożyzny i tym podobnych drobnych tematów. Ale nie, mózgowcy ze sztabu wpadli na pomysł by przekonywać, że jednak kochamy Ślązaków dając tym samym argument, że coś było na rzeczy. Kolejna przegrana bitwa.
Łatwość z jaką sztab PIS-u daje się wciągać w pułapki platformianych zagończyków jest porażająca. Ostatnie miesiące to wiele przegranych bitew:
- OFE - bez walki oddano Balcerowiczowi. Po części zapewne dlatego, że PIS w tej sprawie tak naprawdę postąpiłby tak samo jeśli nie mocniej (vide: Orban). Nie zmienia to faktu, iż dla obserwatora stroną tego konfliktu jest Balcerowicz z PIS-em w dalekim tle,
- wzrost VAT – mistrzostwem świata jest nieumiejętność wykorzystania wzrostu podatków w walce politycznej, jeśli z tego się nie korzysta to tylko siąść i płakać,
- drożyzna – reakcja salonu na wizytę Kaczyńskiego w sklepie świadczy, iż cios był celny, tylko gdzie jest ciąg dalszy? Dlaczego nie powtórzono tego w wielkim markecie skoro o to były zarzuty, dlaczego nie ogłoszono akcji poszukiwania Biedronki w jakiej zakupy robi Tusk? Dlaczego Kaczyński nie poszedł do Biedronki? Pewnie sztab uznał, że to będzie zbyt niskie i populistyczne, zyskując tym samym 12 głosów etyków polityki i tracąc 200 tysięcy klientów marketów,
- wzrost zadłużenia - 180 mln dziennie – zegar zadłużenia postawił Balcerowicz,
- afera hazardowa, Karnowski w Sopocie, gafy Komorowskiego, - jak można tego nie wykorzystać? Jak można oddawać kolejne bitwy uchodząc z pola?
I tu powraca temat poziomu dyskursu jaki ustalił Jarosław Kaczyński. Wydaje się, że jest tak wysoki, że za niegodne uznano jakieś marketingowe sztuczki w rodzaju „zegaru zadłużenia” czy ośmieszania Komorowskiego. W sztabie PIS ustalono jak się wydaje taktykę czekania na kryzys. Uznano, iż społeczeństwo samo strząśnie z siebie pięknoduchów z PO i PSL gdy tylko drożyzna wyssie z portfeli ostanie pieniądze a propaganda zielonej wyspy doprowadzi do szału ostatnich wiernych. Przypomina mi się jakiś film Woody Allena w którym bohater grany przez Allena staje przed plutonem egzekucyjnym, jest rozluźniony bo wie, że w filmach w takich sytuacjach pojawia zawsze na zziajanym koniu kurier z listem ratującym w ostatniej chwili. Czeka. Pluton ładuje broń, ustawiają się. Bohater czeka, już nie jest rozluźniony. Gdzie ten kurier? No, ale zaraz przecież wpadnie, to tylko suspens. Dialog wewnętrzny nasila się. Pluton podnosi broń. No i się nie doczekał…
Wciąż mam nadzieję, że rezygnacja z walki to zamierzone działanie z którego również świadomie wkrótce PIS zrezygnuje . Bo jeśli nie to się możemy nie doczekać kuriera.
IV. Potyczki
Little things. Małe rzeczy. Niedoceniane przez wielu. Ale nie przez propagandystów z PO. Oni wiedza że mały żarcik Kuźniara o poranku ma wielką moc. Jakaś kąśliwa uwaga, jakaś filuterna wstawka o wstecznictwie, zacofaniu Kaczyńskiego i jego sekty. Przedstawienia Majewskiego, wywiady Wojewódzkiego, jakaś piosenka w Radiu Zet. Jeśli materiał o obrońcach krzyża to pytamy bezzębnego abnegata obwieszonego obrazkami Matki Boskiej. Jeśli o Smoleńsku to świra bredzącego o bombach barycznych. Małe rzeczy. Niedoceniane przez sztab PIS-u. A można poświęcić trochę czasu zrobić z tych drobiazgów klip i rozpowszechnić w internecie, pokazywać zakłamanie i manipulacje. Piętnować je. Kropla drąży skałę. Najlepsze jest to że można to robić nieoficjalnie angażując niewielkie siły tylko trzeba tego chcieć.
Żeby wygrać wybory trzeba walczyć na wszystkich frontach, dużych i małych. Przeniesienie politycznego sporu na szczyty abstrakcji i ogólności powoduje, że Kaczyński będzie tam sam. A jego przeciwnicy będą rechotać w remizie z kolejnej piosenki Wojewódzkiego (bo przecież taka piosenka powstanie przed wyborami). Walczymy z ludźmi dla których wyznanie o lekach uspokajających po smoleńskiej tragedii to powód do chamskich żartów, opluwanie modlących jest cool a gaszenie zniczy to nowa świecka tradycja.
V. Wojna psychologiczna
Ta część wojny politycznej jest przez PIS oddana walkowerem. Słabość przekazu jest ewidentna. Zrozumiała z ludzkiego punktu widzenia, z politycznego i wyborczego to pełna klęska. Trauma smoleńskiej tragedii nie może być fundamentem wyborczego planu jeśli celem jest zdobycie więcej niż 25 % głosów.
Wskazywanie wasalnego imperatywu kierującego obecnie rządzącymi jest dramatycznie osłabiane przez powtarzane w mediach zarzuty o fobie antyrosyjskie czy antyniemieckie. Nieufność jeśli jest postrzegana jako nieracjonalna skutkuje wątpliwościami wobec reszty przekazu. Tylko część winy wbrew pozorom spada na salonowe media. Nieumiejętność informowania społeczeństwa wobec ewidentnych niezgodnych z interesem Polski działań i wypowiedzi jest faktem. Przykładem jaskrawym i z ostatnich dni jest wypowiedz rzecznika rządu Grasia „wykluczenie Rosjan z prywatyzacji Lotosu, byłoby bardzo szkodliwe, bo to oznacza obniżenie ceny, a to jest działanie na szkodę spółki i na szkodę państwa”, tak nędznej konduity wypowiedź nie padła nawet za rządów komunistów. To nawet nie jest temat do dyskusji. To wypowiedz wprost atakująca podstawowy interes narodowy, bezpieczeństwo energetyczne. Nord Stream, Możejki, ceny gazu i ropy dla Polski w porównaniu z innymi krajami. I nagle wykluczenie Rosjan jest „na szkodę państwa”. I jak to wykorzystuje sztab PIS-u? Nie wykorzystuje. Bo po co? Drogi sztabie PIS, „Ale masz jakieś wsparcie?”


Komentarze
Pokaż komentarze (29)