Blog
Jerzy Lackowski
Jerzy Lackowski
Jerzy Lackowski redaktor
55 obserwujących 118 notek 166121 odsłon
Jerzy Lackowski, 2 maja 2013 r.

Edukacja domowa dla sześciolatków

          Trwa konflikt wokół decyzji MEN o wcześniejszym rozpoczynaniu przez dzieci obowiązku szkolnego. Rodzice obawiają się warunków, w jakich sześciolatki mają podjąć obowiązek szkolny, sygnalizując słabe przygotowanie szkół, szczególnie w zakresie wyposażenia i warunków lokalowych. Równocześnie doświadczenia części rodziców, którzy zdecydowali się wysłać swoje dzieci rok wcześniej do szkoły w latach 2011 i 2012, również nie uspakajają nastrojów.

 

Tymczasem minister Szumilas stara się ignorować owe protesty i obawy rodziców, rozwijając szeroką akcję propagandową, która ma ukazać niepodważalne zalety wcześniejszego rozpoczynania szkolnej edukacji przez dzieci. Na stronie WWW MEN można co jakiś czas oglądać filmiki „o pięknym i wspaniałym szkolnym świecie” kontrapunktowanym smutnym i nudnym światem przedszkolnym. Oto znudzone i smutne przedszkolaki stają się aktywne i radosne po przekroczeniu szkolnych murów. Oglądając takie filmiki można zadumać się nad znajomością przez ich autorów oświatowych realiów. Generalnie, obserwując to, co dzieje się wokół tej kwestii, trudno nie zauważyć, iż rządzący dążą do zrealizowania swojego pomysłu, ignorując stanowisko znaczącej części rodziców. W ten sposób po raz kolejny widzimy, jak współczesne zbiurokratyzowane polskie państwo stara się ograniczyć wpływ rodziców na losy swoich dzieci, traktując zaniepokojonych rodziców jako osoby nierozumiejące co jest dobre dla ich dzieci. Zamiast poważnej rozmowy rządzących z obywatelami widzimy uparte dążenie urzędników do uzyskania pełnego wpływu na decyzje o losach edukacyjnych dzieci. Wg nich sześciolatki muszą zostać 1.09.2014 r. uczniami, gdyż właśnie tak wykoncypowano w zaciszu rządowych gabinetów. Nie zmieni tego również realizacja ubiegłotygodniowego oświadczenia premiera Tuska, iż będzie to dotyczyło tylko dzieci urodzonych w pierwszej połowie 2008 r., a wszystkie sześciolatki trafią do szkół obowiązkowo rok później. Taka zmiana stanowiska premiera jest jednym z elementów działań, mających poprawić pikujące w dół notowania rządu i jest w istocie jedynie drobną kosmetyką pomysłów pań Szumilas i Hall.

Skądinąd, słuchając argumentów zwolenników wcześniejszego rozpoczynania edukacji szkolnej przez polskie dzieci można zauważyć, iż ich autentyczne dobro pozostaje poza sferą ich zainteresowań. Głównym powodem /skrzętnie ukrywanym przez MEN/ na rzecz ulokowania sześciolatków obowiązkowo w szkołach jest ich wcześniejsze o rok wejście w przyszłości na rynek pracy. Po raz pierwszy powód ten został ujawniony oficjalnie przez ministra Michała Boniego na Kongresie Polskiej Edukacji w czerwcu 2011 r. Ostatnio zaczęto również eksponować kwestie nauczycielskiego rynku pracy, nie zauważając jednak, iż z samego przesunięcia dzieci z przedszkoli do szkół nie przybędzie dodatkowych nauczycielskich etatów.

Zresztą, gdyby rządzący w Polsce poważnie traktowali obywateli, to widząc narastający gwałtowanie konflikt, przedłużyliby bezterminowo istniejącą obecnie możliwość wyboru przez rodziców wcześniejszego o rok rozpoczynania obowiązku szkolnego. W ten sposób mielibyśmy do czynienia z optymalną sytuacją. Oto rodzice zainteresowani wcześniejszym wysłaniem dziecka do szkoły mieliby taką możliwość, a osoby obawiające się o los swojego dziecka, nie byłyby zmuszane do oddania go do nieprzygotowanej na przyjęcie sześciolatków szkoły. Takie rozwiązanie mogłoby w naturalny sposób doprowadzić za kilka /kilkanaście/ lat do bezkonfliktowego obniżenia o rok wieku rozpoczynania przez polskie dzieci obowiązku szkolnego. Niestety rządzący póki co zdają się zupełnie ignorować takie rozwiązanie.

W tej sytuacji obywatele z inicjatywy Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców zbierają podpisy pod obywatelskim wnioskiem o referendum edukacyjne „Ratuj maluchy i starsze dzieci też”. W proponowanych pytaniach referendalnych dwa z pięciu pytań odnoszą się bezpośrednio do wcześniejszego rozpoczynania przez dzieci obowiązku edukacyjnego. Do tej pory autorom owego wniosku udało się zebrać kilkaset tysięcy podpisów i pomimo tego, iż działają całkowicie społecznie, mają ogromną szansę na sukces. Gdyby jednak stało się inaczej, wówczas rodzice pragnący uchronić swoje dzieci przed negatywnymi skutkami wcześniejszego nauczania w szkołach mogą skorzystać z jeszcze jednej możliwości, czyli zorganizowania dla swoich dzieci edukacji domowej. Po nowelizacji ustawy o systemie oświaty z 12 marca 2009 r. właściwie tylko od determinacji rodziców zależy to, czy ich dziecko skorzysta z możliwości edukacji domowej /art.16 ust. 8 – 11 ustawy/. Stąd też, jeżeli obywatelska inicjatywa referendalna zakończy się niepowodzeniem, to wówczas rodzicom pozostanie właśnie skorzystanie z edukacji domowej sześciolatków. W ten sposób będą one zgodnie z prawem realizować obowiązek szkolny. Oczywiście dla jednej rodziny kwestia organizacji edukacji domowej może stanowić zbyt trudne wyzwanie, szczególnie w kontekście konieczności ograniczenia bądź zaprzestania wówczas przez jedno z rodziców aktywności zawodowej, co może mocno pogorszyć sytuację ekonomiczną rodziny. Jednak rodzice mogą przecież porozumieć się i organizować edukację domową dla kilku /a nawet kilkunastu/ dzieci, a wówczas ów problem może zostać skutecznie rozwiązany poprzez rotacyjne prowadzenie zajęć dla dzieci przez różnych rodziców, lub też przez jedną osobę, która bez uszczerbku dla sytuacji swojej rodziny może to czynić.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Doktor nauk humanistycznych, absolwent fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Nauczyciel akademicki na Uniwersytecie Jagiellońskim, dyrektor Studium Pedagogicznego UJ. W latach 1990 - 2002 wojewódzki kurator oświaty w Krakowie, były doradca parlamentarnych komisji edukacyjnych, w latach 1998 - 2001 członek Rady Konsultacyjnej MEN ds. Reformy Edukacji, w latach 1990 - 2002 radny Miasta Krakowa, były wiceprzewodniczący wojewódzkiego krakowskiego Sejmiku Samorządowego. Członek zespołu edukacyjnego Rzecznika Praw Obywatelskich /w latach 2003 - 2010/. Kieruje pracami Komitetu Obywatelskiego "Edukacja dla Rozwoju". Autor projektu "Szkoła obywateli". Zajmuje się badaniami efektywności funkcjonowania systemów oświatowych i szkół, jakości pracy nauczycieli, zasad finansowania edukacji ze szczególnym uwzględnieniem możliwości wprowadzenia do niej mechanizmów rynkowych.

image

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @OPORTUNISTA Bardzo dobrze opisał Pan fundamentalną wadę naszej edukacji, czyli oderwanie od...
  • @JCE Po lekturze Pana komentarza mam nieodparte wrażenie, iż bardzo nieuważnie przeczytał...
  • @TRAMMER - BLOGERSKA TŁUSZCZA Sądzę, iż kwestia "sześciolatków" będzie początkiem końca...

Tematy w dziale