Został przyjęty do zespołu w grudniu 1962 roku, nie tylko dlatego, że umiał grać na basie. Głównym powodem był fakt, że Bill posiadał wysokiej jakości wzmacniacz, podczas gdy pozostali członkowie grupy – Brian Jones, Mick Jagger i Keith Richards – byli wówczas biedni jak myszy kościelne. Od tamtej pory przez 32 lata Wyman wraz z perkusistą Charliem Wattsem tworzył jedną z najlepszych sekcji rytmicznych w muzyce rockowej.

Bill Wyman to chyba modelowy okaz muzyka uosabiającego hasło Sex, Drugs, Rock&Roll. Co prawda narkotyków używał w sposób umiarkowany (w porównaniu z Jaggerem, a już na pewno z Jonesem i Richardsem), ale – jak sam przyznał – był „obsesyjnie zainteresowany dziewczynami”. Największy skandal wywołał w 1989 roku, kiedy – mając 52 lata – wziął ślub z 18-letnią wówczas Mandy Smith. Co gorsza, okazało się, że spotykał się z nią już od kilku lat.
Bill i Mandy rozstali się po paru latach, i wtedy syn Wymana, Stephen (wówczas 30 lat), ożenił się z mamą Mandy, Patsy Smith (46 lat). W ten sposób Bill stał się teściem swojej teściowej. Sodomia i gomoria, jak by powiedział Ferdynand Kiepski…
Abstrahując od skandali obyczajowych, Wyman był (i nadal jest) wspaniałym muzykiem. Będąc jeszcze członkiem Rolling Stonesów nagrywał własne kawałki, a singiel (Si Si) Je Suis un Rock Star stał się popularny w kilku krajach. Po odejściu od Stonesów założył zespół Bill Wyman’s Rhythm Kings. Grupa nie ma stałego składu, ale współpracowali z nią tak znakomici muzycy jak Gary Brooker, Georgie Fame, Peter Frampton, George Harrison, Mark Knopfler czy Chris Rea, oraz wielu innych. Wyman zagrał także gościnnie na dwóch ostatnich albumach Stonesów, Hackney Diamonds i Foreign Tongues.
Wyman zainteresował się fotografią i amatorską archeologią. Jest współautorem ilustrowanej książki Bill Wyman's Treasure Islands, w której opisane są wykopaliska w Wielkiej Brytanii. W Londynie założył restaurację Sticky Fingers (nazwa nawiązuje oczywiście do jednego z albumów Stonesów), będącą muzeum rock&rolla; niestety została ona zamknięta podczas pandemii.
W latach 70. i 80. Bill mieszkał we Francji i, mimo sporej różnicy wieku, zaprzyjaźnił się wtedy z Markiem Chagallem. Jak wspomina, kiedy spotkali się po raz pierwszy, Marc Chagall, nie wiedząc wówczas, kim jest Bill, zwrócił mu uwagę, że w swym stroju nie powinien naśladować gwiazd rocka, tylko zachować własny styl. Wyman wyjaśnił, że to on jest gwiazdą rocka, i to jego naśladują. „Aaa, to w porządku” – miał stwierdzić Chagall. Znajomość zaowocowała albumem fotografii Wyman Shoots Chagall.
Kilka dni temu na YouTube ukazał się wywiad z Wymanem z okazji jego urodzin (TUTAJ). Trwa prawie półtorej godziny, ale warto posłuchać, bo jest w nim wiele naprawdę ciekawych historii.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)