I wtedy Rybiszki usnął.
I widział tron szczerozłoty a na tronie dwugłowy orzeł siedział. Orzeł rozpostarł skrzydła i dwie głowy spojrzały na Rybiszkiego. I Rybiszki zasłonił oczy, bo jasność ich była przeszywający. I ozwał się tedy pierwszy orzeł:
- Kochać nas nie chcą a miłość im dajemy.
I rozległo się wołanie.
- Mordercy! To mordercy wygrali! To mordercy zmanipulowali! A manipulacja ich podłą jest!
I Rybiszki klęczał. I orzeł drugi rzekł:
- Pytaj. Sługą naszym jesteś. Kochamy Cię jak inne dzieci nasze.
I zebrała się w młodzieńcu odwaga i zapytał a starcy na twarz padali oddając pokłony dwugłowemu.
- Lecz czy nie wiecie, że wrogowie Wasi kłamstwem walczą i dlatego wygrywają? Czy ja cierpieć wciąż mam, bo idea Wasza, jedyna słuszna i prawdziwa, winna być realizowana wszędzie zaś miłość dla Was miłością samego siebie być powinna?
I orzeł wzleciał wysoko, hen wysoko, ponad sosnę. A sosna młoda była.
- Wierny nasz sługo, Oni kłamstwem walczą bo walczyć mogą. Oni układ mają. Gdzież nam do ich siły, możliwości? Toż nikt nas nie kocha poza ludem prawym. Reszta zaś to ludzie stojący w szeregu z mordercami Świętych!
I nagle Rybiszki się obudził. Niestety, sen to był tylko. Sen prawdziwy. Ale smutny.
***
Prezydent siedział jak to w swym zwyczaju miał. Weryfikował informacje weryfikatora. Łazienny spoglądał z zaciekawieniem.
- Powiadasz Weryfikatorze, że on mógł agentem być?
- Tak Panie.
- Jakie podstawy ku temu masz?
- Był w tamtym czasie w Warszawie.
Prezydent spojrzał zaciekawiony.
- Ale wtedy wszyscy tam byliśmy. Czy to aby na pewno argument który przemawia za jego przeszłością?
- Wasza Wysokość, Panie Mój. On wtedy był. Wasza Wysokość też była. Lecz nikt Ciebie o Panie nie podejrzewałby o agenturalność. Nikt cienia takiego nie rzuci. Pamiętaj, Panie Mój – Weryfikator tylko jeden jest.
***
- Rozpoczynamy licytację – urocza dziennikareczka o blond loczkach i krwawo czerwonych ustach spojrzała na graczy.
Senator z Pułtuska wydął wargi:
- Czekam.
Waldemar Kargul z leniwym uśmieszkiem rzucił:
- Ministerstwo Rolnictwa. Wchodzisz?
Senator uniósł brew.
- Niech będzie. Środowisko.
Flop wylądował na stole. As kier, As karo i Dwójka kier.
Senator się zamyślił.
- Czekam – Kargul nie wydawał się już taki pewny siebie.
- Gospodarka – Senator zmarszczył brwi.
- Wicepremier – Kargul nie ustępował.
Doszedł Król Pik.
- Czekam – Kargul zmrużył oczy.
- Pas – Senator wściekły rzucił karty – Nie gram dalej. Bierz ministerstwa i sp...ływaj.
Herbert o Sztukatorach: Pochwaleni niech będą ornamentatorzy ozdabiacze i sztukatorzy twórcy aniołków fruwających i ci także którzy robią wstążki a na wstążkach napisy krzepiące (pod wstążkami wiatr od wyschłych rzek) a także skrzypkowie i fleciści którzy dbają aby ton był czysty oni strzegą arii Bacha na strunie G no i ma się rozumieć poeci bowiem stają w obronie dzieci mówią uśmiech dłonie i oczy oni mają rację nie jest sprawą sztuki prawdy szukać to są rzeczy nauki sztukatorzy czuwają nad ciepłem serca żeby była nad bramą mozaika gołąb gałąź albo słońce w kwiatach (ktoś za bramą ciągnie symbole za sznurek) są już takie słowa kolory i rytmy co się śmieją i płaczą jak żywe sztukatorzy przechowują te słowa że się pędzi przy tym ciemne młyny my się o to sztukatorzy nie martwimy my jesteśmy partią życia i radości na ulicy radosnych pochodów szary mur więzienny w oczy kłuje brzydka plama w krajobrazie idealnym sztukatorów co najlepszych wezwali całą noc sztukatorzy malowali nawet plecy tych co siedzą z tamtej strony na różowo
Nowości od blogera


Komentarze
Pokaż komentarze (1)