Członkowie WBnR (Wszystko Byle nie Kaczyńscy) często, krytykując życzliwych władzy dziennikarzy w rodzaju Karnowskiego, Wildsteina, Lisickiego, Sakiewicza (ty kanalio! To nie ja, to Sienkiewicz), Rybickiego, Semki, Michalskiego, Lichockiej etc używają określenia "publicyści dworscy" (czasem jeszcze mocniej - "reżimowi" - Tak czyni np nieoceniony Milton (dzieki za fantastyczny ranking - keep on rockin"!).
A publicyści a takoż z nimi Wyznawcy PiS się oburzają. Argumentują, że przecież skoro określeni dziennikarze popierali projekt IV RP, to dlaczego mają go krytykować ? Dlaczego zakłada się ich nienajwyższe pobudki, podczas gdy oni być może piszą uczciwie to, co myślą. A że akurat myslą to, co im powie J.Kaczyński, to ich święte prawo. A to, że im płacą za to, to chyba oczywista oczywistość, w końcu prowadzą swoje programy, piszą swoje teksty i nikt nigdzie tego za darmo nie robi. A gdyby byli naprawdę dworscy, to by za poprzedniej władzy kadzili komunie.
Nic bardziej błędnego, przymiotnik "dworski" bowiem nie oznacza koniunkturalisty. Taki typ (np, jak Wasserman, Kaczmarek, Kryże, a z dziennikarzy Gabryel czy TW Marek Król) to coś nieco innego, niż przylizujący się władzy dworak. Z reguły dworacy mają tylko jednego pana, (bo rzetelność zastępują służalczością i mają świadomość, że inny dwór kopnie ich w 4 litery) i są gotowi walczyć za niego do (przed)ostatniej kropli krwi - w końcu walczą też o swoje.
Jak mawiał Kmicic (a raczej pisał Sienkiewicz) "przy fortunie Pana Hetmena i moja, skromna urośnie".
A dlaczego zarzuca się "dworskość" zapytasz, ludziom, którzy szczerze wyrażają swoje poglądy ?
O tę "szczerość" własnie idzie.
Otóż można mieć pogląd, że na najwyższe stanowiska mianowani mają być wybitni fachowcy i krytykowac np rządzących komuchów, że mianują miernoty.
Ale nie można potem wiarygodnie bronić nominacji w rodzaju Netzela (rok temu jak pisałem że sprawia jak najlichsze wrażenie - miłośnicy PiS lżyli mnie, tradycyjnie, mianem "ubeka" i "komucha"), Siwka (prawdziwy Ędward Ącki, "ęęęęę..." "ąąą..." tyle głownie potrafi powiedzieć zapytany o cokolwiek z ekonomii), Glapińskiego (uczciwy inaczej) i setek innych partyjnych nominatów.
Jak się klęło na komunę, ze "narusza ład korporacyjny", bo Kwaśniewski rozmawia o składzie jakiejś rady nadzorczej z Millerem - to nie można pisać, że ręczne mianowanie takich rad jest "oczywistym uprawnieniem Premiera i Prezydenta" (byle z PiS).
Jak się zarzucało upolitycznienie telewizji Kwiatkowskiego, nie można tworzyć telewizji Wildsteina czy Urbańskiego.
Jak się krytykowało "Dramat w Trzech Aktach" (film o powiązaniu Kaczyńskich z FOZZ i Telegrafem) nie można klaskać z zachwytu nad "Misjami Specjalnymi".
Jak się zarzucało upolitycznianie prokuratury Jaskierni, nie mozna jej upolityczniać Ziobrem.
Jak się zarzucało Kwaśniewskiemu bizantyjskie wydatki, nie mozna nie krytykowac Kaczyńskiego za to samo (a obiecywał, ze sprzeda Hel i Wisłę...).
Nie mozna pisać, że komisje śledcze są niezbędnym elementem ujawniania mechanizmów władzy (to o Orlenie i Rywinie) a potem bronić PiS jak diabła przed święconą wodą argumentując, że "wszyscy wiemy, jak takie komisje nieuczciwie niszczą rządzących"
I na koniec -
Jak się z kolei wierzy każdemu kryminaliście (z reguły mającemu już wyroki za składanie fałszywych zeznań), nie można jak Lichocka zarzucać takiego działania innym.
Nie tylko Mazur się kłania, ale i posłanka Ostrowska z SLD, którą Ziobro chciał torturować "aresztem wydobywczym" (areszt w wydaniu PiS to nic innego jak rodzaj tortur) na podstawie zeznań skazanego za kłamstwa kryminalisty.
Chyba,że sie właśnie zasady zamieniło na klaskamie włądcy, co w skrócie bywa określane, jak najsłuszniej - "publicystyką dworską"
Brawa dla Miltona



Komentarze
Pokaż komentarze (14)