Refleksja, która mnie dopada, gdy czytałem salonowe komentarze.
Patrzę na tę scenę z filmu i widzę nie Taplary, nie deleganta, nie wójta — tylko sobowtóry dzisiejszych komentatorów. Ten sam ton, ta sama pewność siebie, ta sama potrzeba pouczania innych, ta sama wiara, że „oni wiedzą lepiej”.
Zmienia się epoka, zmieniają się dekoracje, ale mentalność zdaje sie być wieczna.
„Konopielka” wcale nie jest tu tematem. Tematem są ludzie, którzy wciąż odgrywają te same role — raz jako samozwańczy deleganci, raz jako lokalni wójtowie, raz jako nauczycielki „postępu”.
Czytam komentarze i widzę, że takich delegantów i wójtów mamy dziś więcej niż kiedykolwiek.
Dobrodziejstwo internetu.
Film tylko ich odbija jak lustro.
Koniec.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)