Zostaw za sobą piękna ślady...
Szczęście to codzienne odczuwanie własnego wolnego istnienia
154 obserwujących
1714 notek
1340k odsłon
  370   1

Życzę Prezydentowi powrotu do zdrowia, ale dalej pozostaje rozczarowanie...

Doprawdy! Czuję się po prostu i po raz kolejny bardzo rozczarowany postawą mojego Prezydenta.

Dokąd On zmierza?

Takie pytanie od razu pojawiło się w mojej głowie. Drugą myślą było to, że w Polsce osiągnął już wszystko i teraz jego druga prezydentura ma na celu osiągnięcie przez niego jakiejś międzynarodowej przyszłej posady. Trzecią było przeze mnie domniemanie, że ten, który kiedykolwiek miał jakieś związki z Unią Wolności, nigdy się tego bagażu wewnętrznie nie jest w stanie porzucić. A czwartą to to, że A. Duda działa na rzecz pobratymców swojej żony, która nawet nie była w stanie przyjąć jednoczłonowego nazwiska męża a zachowała w nazwisku dwuczłonowe określenie jako Kornhauser-Duda, przy czym żydowskie jej nazwisko jest na pierwszym miejscu.

Mógłbym tak wymieniać jeszcze wiele faktów, ale po co, skoro i tak mój prezydent nawet się nie odniesie do moich (i nie tyko moich) zarzutów? A szkoda, bo nasz, polski naród doskonale widzi rzeczywistość.

Oczywiście - jak pisze Wojciech Biedroń w wpolityce.pl - Prezydent RP miał swoje argumenty prawne, które na pewno są bardzo ważne [4]. Jak wyraził się on sam: "Gdyby ustawa medialna zaczęła obowiązywać mielibyśmy kolejny spór. Polska znalazłaby się w sporze arbitrażowym z firmą, która uważałaby się poszkodowaną tą sytuacją. Oznaczałoby to koszty dla Polski, na pewno koszty nie małe, bo kwestia wartości, które wchodzą w grę to są miliardy dolarów" [4]. Można też zastanowić się - na co również zwraca uwagę publicysta wpolityce.pl - czy czasem obóz rządzący nie powinien tworzyć nowych projektów ustawowych konsultując je przedtem z Głową Państwa a nawet gdyby nie, to winny być to projekty szczegółowo dopracowane tak, aby nie wywoływały one nawet prawnych wątpliwości.

Jednak ja się zgadzam z innym fragmentem wspomnianego felietonu: "... polityka nie jest jedynie domeną artykułów i zapisów ustawowych. Polityka to emocje i przynależność. Przynależność także do określonego obozu politycznego. Tu problem prezydenta Andrzeja Dudy jest już bardzo widoczny. Z tym problemem musi się teraz zmierzyć. Twardy elektorat PiS zaatakował głowę państwa bardzo mocno i jednoznaczenie. Nie będę tutaj przytaczał tych komentarzy, pełnych rozczarowania i nabrzmiałych potępieniem. Nie chcę też ich oceniać jednoznacznie negatywnie. Konserwatyści mają pełne prawo do oceny prezydenta, który z kręgów konserwatywnych się wywodzi i dzięki tym kręgom został głową państwa (...) Krytyka szybko nie ucichnie, a słodycz płynąca z ust pracowników TVN szybko zamieni się w codzienny jad i szczucie. Czy było warto? Na to pytanie nie sposób dziś jednoznacznie odpowiedzieć" [4].

Decyzję prezydenta Dudy krytycznie ocenia poseł Prawa i Sprawiedliwości, Piotr Kaleta: "Jest to dla mnie zaskoczenie, oczywiście in minus. Myślałem, że prezydent, który oczywiście może mieć swoje wątpliwości, skieruje tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten mógłby się wypowiedzieć o ustawie od strony prawnej - przecież od tego takie niezależne, konstytucyjne ciało mamy. Widzę tutaj troszeczkę kapitulację pana prezydenta. Myślałem, że - biorąc pod uwagę wszystkie jego argumenty i wątpliwości - uda się uporządkować porządek medialny w naszym kraju. Niestety stało się inaczej. Deklaruje, że „to nie jest temat zamknięty”. Być może będzie trzeba rozważać inną formułę tej ustawy. Wszystko przed nami. Uporządkowanie rynku medialnego jest bardzo istotnym zadaniem przed rządem Prawa i Sprawiedliwości (...) W prezydenckim wecie jest jednak pozytyw. To również bardzo symptomatyczne pokazanie, że system demokratyczny w Polsce działa we właściwy sposób. To jedyny pozytyw, jaki widzę. Pan prezydent, jako organ konstytucyjny, podejmuje własne, niezależne decyzje, które jednym się podobają, innym nie, ale są to jego decyzje" [5].

Ale - odnosząc się tylko do kwestii prawnych a nie politycznych - to tak naprawdę uregulowanie (z korzyścią dla polskiego, narodowego interesu) rynku medialnego w Polsce może nigdy nie nastąpić, bo zawsze znajdzie się jakieś prawne "ale" lub jakaś możliwość procesu arbitrażowego i "groźba" straty finansowej.

Jak moi czytelnicy wiedzą, nieraz też dopatruję się w ogólnych działaniach i nie tylko polityków "drugiego dna", które powszechnie nazywane jest niesłusznie "teorią spiskową" lub "teoriami spiskowymi" a przecież historia ludzkości to historia właśnie różnych spisków i bardzo często takie "teorie" po latach okazują się prawdą.

Tak jest i w tym przypadku, bo zacząłem się hipotetycznie zastanawiać czy czasem wiele reform ustrojowych (a nie bardzo dobrych rozwiązań socjalnych i bytowych dla Polaków), które były zapowiadane przez obóz rządzący to tak naprawdę działania pozorowane, które "mają wszystko zmienić, ale tak żeby pozostało, tak jak było" lub "tak jak chcą instytucje międzynarodowe" .

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka