Za niedługo wojna na Ukrainie będzie trwać dlużej niż IIWŚ. Niektórym jednak się wydaje, że może ona trwać wiecznie. Ukraińcy będą bić się i przelewać krew, żeby rosyjska armia nie stanęła na naszej granicy gotowa do kolejnej operacji specjalnej pod jakimś wyświechtanym pretekstem, a my będziemy bić u siebie Ukraińców. I wszystko będzie cacy.
Putin nie ulegnie, bo rozpętując tę wojnę położyć na szali swoje życie i nie ulegną Ukraińcy, bo tu również na szali leży ich istnienie jako narodu. Doprowadzenie do zawieszenia broni i jakiejś ugody z agresorem za Donbas i inne okupowane ukraińskie terytoria to iluzja pokoju i powtórka historii z ustępstwami na rzecz Hitlera: Anschluss (przyłączenie Austrii do Niemiec), aneksja Kraju Sudetów.
Apetyty dyktatorów nie zmniejszają się w trakcie jedzenia. Owszem, mają swoje granice w przypadku tych zdolnych do racjonalnego myślenia, ale do tych granic w przypadku Putina, tak jak w przypadku Hitlera, jeszcze daleko. Celem Putina nie był i nie jest Donbas, ale cała Ukraina. Po Ukrainie Białoruś i atak na państwa bałtyckie, bo po czymś takim NATO byłoby już historią. Częściowo już jest, bo jedność państw sojuszu jest podważana na najwyższym szczeblu i tu na dole, głównie przez europejską skrajną prawicę.
Stawiam tutaj tezę, którą najbliższe kilka miesięcy zweryfikują: w przyszłym roku ta wojna się skończy, albo wciągnie wszystkich. Ukraina nie może upaść i w NATO to wiedzą. Nie wiem czy wie to Donald Trump. Na szczęście jego rządy dobiegają końca, bo nic nie wskazuje na to, żeby Republikanie zachowali większość w Kongresie po listopadowych wyb. uzup. Putin już się do tego przygotowuje. Trump w Białym Domu to m.in. jego sukces (Trump był urabiany przez rosyjskie służby już od wczesnych lat 90') i gwarancja tego, że Ukraina nie dostanie skutecznej do wyparcia jego armii pomocy a on będzie mógł dalej grać na czas. Aż ta nie padnie. Możliwe, że Putin tuż po ogłoszeniu katastrofalnych dla Trumpa i Republikanów wyników list. wyb. dokona jakiegoś spektakularnego aktu dywersji u nas, albo w którymś z państw bałtyckich, żeby wywołać efekt mrożący i konsolidację amerykańskiej opinii społecznej wokół osoby Donalda Trumpa, który zacznie zarzucać Demokratom usilującym przeprowadzić wobec niego skuteczną procedurę impeachmentu sianie dodatkowego chaosu i działanie na rzecz Rosji.
Spodziewam się również jakichś prób sfałszowania bądź podważenia wyników wyborów przez administrację Trumpa, bo coś za spokojni i pewni siebie wydają się być wobec katastrofalnych sondaży. Możliwe, że to tylko robienie dobrej miny. W przyszłym roku rozstrzygną się losy nie tylko Ukrainy, ale wspólczesnego świata. Rok 2027 będzie rokiem przełomowym pod każdym względem. Również u nas w związku mającymi się odbyć wyb. parl. Jeśli Ukraina przegra wojnę to przez nas, nie przez Rosję. Naszą bierność i ustępliwość wobec Putina. Dzięki nam się utrzymała i dzięki nam może ją przegrać. Następni będziemy my.
PS Znalazłem artykuł w sieci z listopada 2021 na O2 , w którym autorzy odnoszą się do zdjęć rosyjskich czolgów przy granicy z Ukrainą. Wiele mówiące fragmenty:
Urzędnicy zaznaczają, że medialne doniesienia mogą być tylko prowokacją i elementem specjalnych działań informacyjno-psychologicznych. Resort dodaje, że prawdopodobnie sprzęt był wykorzystywany do ćwiczeń i obecnie jest przemieszczany z powrotem na swoje miejsce.
Doniesienia Politico skomentował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Zapewnił, że Rosja nie stwarza żadnego zagrożenia dla innych państw.
Trzy mieiące poźniej te czołgi wjechału na Ukrainę. Słuchajmy dalej zapewnień Kremla i powtarzającego je naiwnie Trumpa.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)