Gwoli jasności - o. Rydzyk podlega pod przepisy ustawy nie tylko z racji własnej działalności dziennikarskiej, ale także jako prezes zarządu fundacji "Lux Veritatis" - posiadacza koncesji na radio i telewizję. I właśnie występowanie szefa RM w tym drugim charakterze było podstawą złożenia do IPN wniosku przez dziennikarzy TOK FM.
I wszystko byłoby ok, bo w końcu dlaczego ktokolwiek (poza sygnatariuszami apelu) miałby stać ponad prawem - gdyby nie jeden drobiazg, który opisanej sprawie nadaje charakter pewnego paradoksu.
Oto dziennikarze TOK FM, rozgłośni z gruntu niechętnej (mówiąc oględnie) lustracji własnych, dziennikarskich szeregów, podejmują działania lustracyjne wobec szefa Radia Maryja - innej rozgłośni, równie niechętnej lustracji własnych, dziennikarskich szeregów.
Całkiem niedawno redaktor naczelna TOK FM Ewa Wanat zapowiedziała że własnego oświadczenia lustracyjnego składać nie będzie ("Dlaczego o mojej wiarygodności ma decydować lustracja?"). Równie niedawno stwierdziła, że nie obchodzi jej, co jej pracownicy robili 25 lat temu. Wszelako okazuje się, że niechęć do lustracji własnej osoby (redakcji) nie stoi na przeszkodzie ciekawemu zaglądaniu w przeszłość innych osób. Ot, paradoks.
No, ale w końcu red. Ewa Wanat powiedziała tylko, że nie obchodzi jej przeszłość jej pracowników.
Tak swoją drogą - to jednak gruba niewdzięczność ze strony przedstawicieli Frontu Obywatelskiego Nieposłuszeństwa. Zamiast cieszyć się z jeszcze jednej nawróconej duszy (i to jakiej!) - takie świństwo robią Ojcu Dyrektorowi ...



Komentarze
Pokaż komentarze (6)