Ludwik Dorn Ludwik Dorn
820
BLOG

CO "SPIEPRZYŁ" PREMIER TUSK

Ludwik Dorn Ludwik Dorn Polityka Obserwuj notkę 86

 

 
Obecna powódź nie przypomina krótkotrwałych powodzi opadowych, z jakimi mamy do czynienia na terenach podgórskich co 2-3 lata ( i ja jako szef MSWiA miałem do czynienia z takim problemem). To stan klęski porównywalny z wielka wodą z 1997 roku. Podczas tamtej wielkiej wody państwo polskie okazało się dramatycznie niesprawne. W poważnym zakresie administracja i służby wyciągnęły z tego wnioski. Dzisiaj jest dużo lepiej, co nie znaczy, że bardzo dobrze lub dobrze.
Warto zadać, używając kolokwializmu, który pojawił się w ustach premiera Tuska, pytanie, co kto teraz „spieprzył”. I warto, by premier szukając odpowiedzi na to pytanie spojrzał głęboko w lustro.
Podczas wizytacji z udziałem kamer  telewizyjnych terenów powodziowych pan premier w okolicznościach dramatycznych wypowiedział zdanie niesłychanie niemądre i szkodliwe. Pytany o koordynację na szczeblu rządowym odparł, że strażakowi na dole nie pracuje się lepiej od tego, że w Warszawie zbierze się jakiś zespół. Z doniesień dziennikarskich zaś wynika, że podczas akcji przeciwpowodziowej i ewakuacyjnej wystąpiły wyraźne braki w koordynacji. Podczas akcji na terenach co najmniej trzech województw ( podkarpackie, małopolskie i śląskie) koordynacja ze szczebla rządowego jest kluczem do jej efektywności.
Pan premier wiedział jednak, co mówi, wypowiadając pogląd tak niemądry i szkodliwy. Chronił po prostu siebie. Dziś obowiązuje ustawa o zarządzaniu kryzysowym wymyślona właśnie dla takich m.in. sytuacji, jak obecna. Powstała ona z mojej inicjatywy, została uchwalona za rządów PiS-u. W obecnej kadencji została znowelizowana – w paru punktach niemądrze, ale w wielu mądrze. Otóż ustawa powołuje Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, które w trybie sztabowym przygotowuje procedury i plany na taką sytuację jak obecna. Te procedury i plany są, wedle mej wiedzy urzędnicy i funkcjonariusze oddelegowani do RCB solidnie przez ostatnie lata pracowali. Ale RCB samo nie może tych procedur i planów uruchomić. Temu celowi służy Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego ( w składzie, premier, szef MSWiA, szef MON, szef MSZ oraz „dopraszani” na prawach członków zespołu właściwi ze względu na rodzaj kryzysu ministrowie lub ich zastępcy). Do zadań Zespołu należy – uwaga! uwaga! - Art. 9. 1. Do zadań Zespołu należy:
  1)   przygotowywanie propozycji użycia sił i środków niezbędnych do opanowania sytuacji kryzysowych;
2)     doradzanie w zakresie koordynacji działań organów administracji rządowej, instytucji państwowych i służb w sytuacjach kryzysowych;
 
Za ministerium p. Grzegorza Schetyny miał on, jako wicepremier, upoważnienie premiera do zwoływania zespołu. Obecny szef MSWiA, p. Miller takiego upoważnienia nie ma. Otóż przed powodzią i w trakcie powodzi ten zespół się nie zebrał. RCB pracuje na jałowym biegu. Państwo polskie ma potężne narzędzie do radzenia sobie z takimi kryzysami ( płacimy za nie sporo jako podatnicy i warto), ale to narzędzie leży na półce, bo premier i szef MSWiA ruszyli wałczyć z powodzią przed telewizyjnymi kamerami. Jeśli się okaże, ze różne zaniechania były wynikiem braku koordynacji, to pan premier poszukiwania tych, którzy coś „spieprzyli” powinien zacząć od siebie.
 
 

 

Ludwik Dorn
O mnie Ludwik Dorn

Banuję za wulgaryzmy i aluzje do życia osobistego mojego i innych oraz agresywną głupotę połączoną z chamstwem.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka