Od pewnego czasu, nie ma dnia bez księdza. Koloratka na okładce, w serwisie internetowym, interwencja na plebanii...dzień bez księdza, to dzień stracony. Jednym słowem, facet w sutannie musi być "pedofilem" lub "homoseksualistą", jak ma kochankę i dzieciaki, to swój facet. Jakie szczęście, żę przez tyle lat bycia ministrantem i lektorem, nie trafiłem na zboczka. Cieszę się, że urodziłem się w 1969 roku, kiedy ksiądz był szanowany i traktowany jak człowiek z powołaniem, bo jest z ludzi i do ludzi kierowany. Dzisiaj chłopaki, urodzone w 2000r. usłyszą, żeby uważały na księdza i jego reakcje i najlepiej nie zostali ministrantem. Ksiądz właściwie nie musi nic robić, bo i tak ma pod górkę, bo każdy jego krok, zostanie równo zjechany na niedzielnej kawce u cioci. W towarzystwie, dyskusja o księdzu to 100% sukcesu i gwarancja udanego spotkania. Szkoda, że tak mało osób, ma odwagę powiedzenia odp..... sie od nich. Szkoda, że nie widzą w swoim tzw. dobrym domu: pokaleczonych dzieciaków, osamotnionych i zagubionych. Ojciec, to "truteń", a matka to najlepiej "samotna matka" bo tzw. ojciec nawet nie płaci i ma kolejne dzieci. Nastolatki uczy się techniki seksu, a zapomniano o przyjaźni, dreszczyku emocji i wzrastania miłości. Paplaniem o innych, czytaj księdzu, leczymy swoje chore EGO, że ja taki to zły nie jestem, a skoro księdzu można to i mi wypada. Jakie szczęście, że być Katolikiem nie oznacza wiarę w księdza tylko w Boga, bo nie chciałbym być tym co osądzać będzie kiedyś ludzi. Bóg naprawdę ma przechlapane od syfu naszych grzechów.
481
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)