50 obserwujących
385 notek
422k odsłony
  1120   0

Jarosław Kaczyński a zasada pomocniczości

Nagłówek listu prezesa PiS do Fundacji Paradis Judaeorum z 16.VI.2016
Nagłówek listu prezesa PiS do Fundacji Paradis Judaeorum z 16.VI.2016


Zasada pomocniczości, zwana również zasadą subsydiarności, jest ideą znaną od bardzo dawna, natomiast jako zasada konstytuująca systemy prawne w Europie pojawiła się stosunkowo niedawno. Najbardziej podstawowe jej założenie jest następujące:


grupy większe, o szerszych celach, nie powinny przejmować zadań grup mniejszych, o celach bardziej szczegółowych,

grupy większe powinny spełniać tylko takie zadania, z którymi grupy mniejsze nie mogą sobie poradzić samodzielnie,

grupy większe powinny pomagać mniejszym w osiąganiu ich celów” .(...)


Polska Rzeczpospolita Ludowa była państwem nie tylko unitarnym, ale i centralistycznym, w którym władza starała się kontrolować i podporządkowywać każdą aktywność obywatelską. W sposób oczywisty zasada pomocniczości nie tylko nie miała prawa być realizowaną, ale nawet nauczanie Jana Pawła II, przekazujące te idee podczas pielgrzymek szerokim rzeszom społecznym, było niebezpieczne dla władzy. Lapidarnie tę sytuację scharakteryzował Michał Kulesza: „W bloku wschodnim (przynajmniej w PRL) państwo nie było swoje. (…) My w Polsce wiedzieliśmy od samego początku – i tym może częściowo różniliśmy się od innych państw Europy Centralnej – że nie ma możliwości zbudowania nowego państwa jedynie od góry, to znaczy przez zmiany wewnątrz układu rządzenia, w parlamencie, w rządzie centralnym i w ministerstwach” (...)


Subsydiarność w praktyce samorządowej powinna być instrumentem regulującym relacje między jednostką i wspólnotami istniejącymi na terenie państwa oraz określającym zakresy kompetencyjne wspólnot różnego poziomu. Najprostsze rozumienie zasady subsydiarności oznacza, że zadania powinny być realizowane przede wszystkim na jak najniższym poziomie organizacyjnym, a jednostki wyższego poziomu powinny wspierać jednostki niższe w realizacji ich zadań oraz przejmować wyłącznie te, które nie mogą być realizowane na niższych poziomach. Zasada ta odnosi się więc w równej mierze do obywateli (co ma zastosowanie m. in. w działaniach opieki społecznej), jak i w odniesieniu do wspólnot obywatelskich różnego szczebla.” (...)


Subsydiarność oznacza nie tylko przekazywanie kompetencji do grup jak najniższych, najbliższych najmniejszym wspólnotom społecznym, ale i zobowiązanie grup wyższych do przychodzenia z pomocą grupom niższym, które mają problemy z właściwą realizacją powierzonych im zadań. Ciekawe pytanie dotyczące takiego praktycznego stosowania zasady subsydiarności zadał Michał Kulesza. Otóż w 1995 roku jedna z polskich gmin, z przyczyn od siebie niezależnych, zbankrutowała. Nie uzyskała pomocy ani sejmiku samorządowego, ani województwa, ani rządu. Autor postawił retoryczne pytanie: czy zasada subsydiarności może być wyłącznie orężem dla obrony przed zakusami centralizacyjnymi grup wyższego rzędu – czy też grupy wyższego rzędu muszą praktycznie poczuwać się do odpowiedzialności za jedną z głównych zasad subsydiarności: zobowiązania do pomocy grupom niższym w realizacji zadań, których samodzielnie nie mogą zrealizować.” (...)


Podsumowując, należy stwierdzić, iż w minionym dwudziestoleciu zasada pomocniczości, uprzednio nieistniejąca w porządku prawno-społecznym PRL, została mocno ugruntowana w świadomości społecznej, zwłaszcza wśród działaczy samorządowych i NGO-sów. Ugruntowanie tej zasady w świadomości społecznej nie oznacza szerokiej jej realizacji. Stanowi to istotne utrudnienie w pełnej odbudowie społeczeństwa obywatelskiego. Znaczący jest fakt, że w ciągu 20 lat nie pojawił się żaden akt prawny zawierający definicję prawną zasady pomocniczości, jak również, że Trybunał Konstytucyjny, wielokrotnie podejmujący w swych orzeczeniach problematykę pomocniczości i decentralizacji, nie pokusił się o przedstawienie pełnej wykładni obu tych terminów, a z przedstawianej przez niego wykładni wynika niezwykle „elastyczne” jej pojmowanie.”


Szczegóły w: „Subsydiarność w prawie i praktyce samorządowej”, Biuro Analiz i Dokumentacji Kancelarii Senatu.


III. Społeczeństwo obywatelskie, czyli my-Naród


(…) społeczeństwo obywatelskie jest z jednej strony zespołem idei, a z drugiej strony zespołem pewnych form samoorganizacji społecznej w celu realizacji tych idei. Rozmaite definicje społeczeństwa obywatelskiego łączy jedna wspólna cecha: społeczeństwo takie zachowuje autonomię wobec instytucji państwa: by zlikwidować wszechobecność państwa i odkryć jakiś złoty środek między etatyzacją i prywatyzacją ludzkiego współżycia. Każde państwo niedemokratyczne, a zwłaszcza państwo totalitarne, jest wrogie obywatelskości, gdyż zawsze łączy się ona z pewną niezależnością od władzy centralnej oraz z pewnym stopniem autonomii niektórych segmentów społeczeństwa. (…)


Zbiorową samoświadomość całego społeczeństwa charakteryzuje zainteresowanie wspólnym dobrem. Obywatelskość to swoisty światopogląd i dyspozycja społeczeństwa obywatelskiego, wywodząca się z uczestnictwa jednostek w jego zbiorowej samoświadomości. Z obywatelskości wynika przywiązanie do całości społeczeństwa, objawiające się w decyzjach i działaniach zmierzających do ochrony i pomnażania dobra całej społeczności. (…) Obywatelskość to akceptacja zobowiązania do działania (przynajmniej w pewnym zakresie) na rzecz wspólnego dobra, w momencie podejmowania decyzji tyczących sprzecznych interesów czy ideałów. Nakazuje ona branie pod uwagę konsekwencji poszczególnych działań dla dobra wspólnego czy społeczeństwa jako całości. Upowszechnienie postawy obywatelskiej pozwala zachować równowagę między różnymi, rywalizującymi i sprzecznymi elementami społeczeństwa. Zachowanie tej równowagi sprawia, że całe społeczeństwo może nadal funkcjonować jako społeczeństwo, a nie tylko jako produkt uboczny rywalizacji i konfliktów poszczególnych jego części. (…)

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale