Paradoksalnie w czasie ogłoszonej żałoby życie wraca do normalności.
Pierwszy raz zaobserwowałem to 5 lat temu po śmierci Papieża. Potem takich momentów było jeszcze kilka. Prezydent Kaczyński był nawet krytykowany za zbytnie szafowanie wprowadzaną żałobą (rzekomo miało to osłabić jej powagę). Teraz mamy kolejną, ogłoszoną z powodu Jego śmierci.
W tym okresie z radia i telewizji znikają bloki reklamowe, nawalanki polityków oraz różne serialiki i programy, które są zwykłą gumą do żucia dla oczu, do bezrefleksyjnego wchłonięcia podczas półsnu w fotelu.
W takiej chwili media publiczne spełniają wreszcie swoją funkcję informacyjną przekazując ważne wydarzenia na żywo. Mimo rozwalenia ramówki i pojawienia się chaosu, w porównaniu z codziennymi zaplanowanymi programami, taki program jest znacznie ciekawszy.
Gdy w mediach nie ma Palikota i Niesiołowskiego człowiek od razu czuje się lepiej i nic nie psuje nastroju w ciągu dnia. Może należałoby partię tych panów odsunąć od koryta? By żyło się nam lepiej, wszystkim. I to przez najbliższe lata a nie tylko przez 7 dni.
Przez ostatni tydzień życie toczyło się dalej, chodziliśmy do pracy i na zakupy, ale jednak było inaczej niż zazwyczaj. Zmianę wyczuwało się także w kontaktach między ludźmi. Tragedia wyrwała wielu z apatii zwykłego życia. Jest to moment podobny do 1 listopada, gdy wizyty na cmentarzach skłaniają do refleksji nad naszym życiem.
Tym razem zaistniałe okoliczności pobudziły patriotyzm i zmusiły do rozmyślań nad rzetelnością mediów. Niektóre media kłamią - świadczy o tym obraz Prezydenta przedstawiony teraz i serwowany dawniej. Wielu młodych gniewnych ze szkół średnich pewnie doznało dysonansu poznawczego, co może doprowadzić do licznych przypadków schizofrenii.
U ludzi pojawiła się prawidłowa ocena rzeczywistości: oddano cześć poległym patriotom, hipokrytów i opluwaczy posłano precz, wygwizdano tvn.
Po zakończenu żałoby powrót do "normy" nie będzie łagodny i stopniowy, trwający dzień-dwa albo przynajmniej kilka godzin. Zmiana nastąpi nagle, równo z chwilą upłynięcia ustalonej godziny trwania żałoby. Znowu pojawią się hałaśliwe piosenki i reklamy robione przez kretynów dla idiotów. Smutni politycy, dopiero co żegnający swoich sejmowych kolegów, zaczną walić jak w bęben w pozostałych przy życiu przeciwników. Pewna dziennikarka, która nagle okazała się bardzo ludzka i wrażliwa (mogłaby stanowić wzór do naśladowowania dla zawodowych płaczek), będzie kontynuowała swoje programy, gdzie jednych traktuje przyjacielsko a innych jak przesłuchiwanych więźniów.
Wszystko wróci do normy. Będziemy razem ale osobno.


Komentarze
Pokaż komentarze