.jpg)
4.ZAUFAJ PIERWSZEMU WRAŻENIU
Po to dostaliśmy od natury tak wspaniałe narzędzie jakim jest pierwsze wrażenie żeby długo i dobrze żyć. Żyć szybko sprawnie i dynamicznie nie
tracąc czasu za każdym razem na zbędne i czasochłonne rozważania. Kiedy nasz praprzodek uciekał przed lwem, to już na pierwszy rzut oka wiedział czy drzewo go udźwignie i czy kładka się pod nim załamie czy tez nie. A ten gapowaty neandertalczyk, który tej umiejętności nie miał - znikał wraz ze swoimi gapowatymi genami w paszczy lwa. Słowem mądrość przodków i własna skumulowana w jednej jasnej chwili!
I po co z tym walczyć?! I jeśli potencjalny partner już na pierwszy rzut oka, jest jakiś „nie teges”, za gruby, za chudy, za nerwowy, za spokojny – spokojna, za gruba, za nerwowa, nudny, słowem jakiś taki.... przekombinowany, to zaufaj temu wrażeniu, i... spadaj!
To się przecież nie zmieni a w miarę upływu czasu będzie tylko gorzej. Jeżeli ktoś w wieku 25 lat jest półanalfabetą i osiedlowym awanturnikiem, to liczenie że w wieku 35 nim nie będzie jest głupotą w czystej - wykrystalizowanej postaci. Dlaczego nie liczymy że 5-letni zdezelowany samochód będzie sam z siebie zadbanym 10-latkiem! Jeżeli dziewczyna w wieku 22 lat ma „urocze wałeczki” i wpatrzona w „Z - jak zazdrość” namiętnie podjada chipsy bekonowe, to czy w wieku 42 będzie wyglądała jak Carla Bruni? Czy jeśli teraz wyzwaniem intelektualnym jest dla niej „Tina”, a „Na Żywo” kształtuje jej bieżący obraz świata, to czy za lat 20 , po udanym seksie, będziecie z wypiekami na twarzy dyskutować o deontonomizmie eudajmonistycznym i heterodoksalnym, i jego roli w podejmowaniu decyzji Waszego dziecka? Ba! Czy to będzie udany sex, czy raczej twoje marzenia pod na w pół przymkniętmi powiekami, że ona – Lucyna to właśnie Carla Bruni?
Oczywiście, są wyjątki, Paulo Cohello, w młodości był satanistą a nawet - przez krótki czas – kelnerem (!) , ale się z tego jakoś wyplątał, i wyrósł na mesjasza literatury popularnej. Ale, jak się rzekło - to są wyjątki... A co się stanie jeżeli stłumisz pierwsze wrażenie? Nooo... To potem brniesz w kanał, bo zaczynasz ten chory układ racjonalizować, a nawet gloryfikować. Neurotyczny pasztet z internetowej randki w ciemno, i Twój potencjalny prześladowca z każdą kolejną randką staje sie ładniejszy, spokojniejszy , i ma mniejsze kły. Mało tego! Przestają ci nawet przeszkadzać jej czerwone odparzenia , lub jego cuchnące buty...
Po prostu żal Ci już zainwestowanych środków, czasu, kasy, hormonów, biletów do kina itp. I zaczynasz racjonalizować ten chory wybór wbrew biologii, intuicji, i rozumowi. A na końcu - żenisz się z nim (wychodzisz za niego)! Tak! tak! Z tym pasztetem na którego widok pierwszy raz wzdrygnąłeś/łaś się z niesmakiem...(sic!) Pamiętajmy, że zło ma moc uzależniającą. Uzależnia wódka od której smaku dzieciom wykręca twarz, a nie słyszałem żeby ktoś uzależnił się od świeżo wyciskanych pomarańczy z Jaffy. Słowem - kaplica... Kaplica, bo wrócisz „do emocjonalnego obiegu partnerów” pokancerowana/ny emocjonalnie za 4 do 8 lat. Ale spoko.... Na kolejnym partnerze już to sobie odbijesz... Z nawiązką. Pojawi się raz po raz pokusa żeby „normalnie zatłuc drania”. Za tych poprzednich nieudaczniaków!
Za wszystkich tamtych....! A co?! A przecież taki ktoś, kto obrywa za innych, albo sam staje się potworem albo też wreszcie odchodzi, co jeszcze bardziej utwierdza Cię przekonaniu, że faceci to jednak dranie są. A faceci są przecież różni. Są fajni, są i niefajni. Ty akurat wybierasz niefajnych, bo jak ulał pasują do Twojej układanki, do puzzli „moje skomplikowane życie 4000 elementów".
No to już teraz wiesz skąd się biorą całkiem ładne kobiety, mówiące że „wszyscy faceci to wredne psy” albo przystojni mężczyźni z przekonaniem powtarzający brednie, że wszystkie kobiety to k..
Właśnie stąd! Z jednorazowego zatracenia instynktu.... Z zatracenia siebie.. Można to oczywiście odbudować i zbudować kolejny – już dobry związek, ale po co ta cała szamotanina? Poza tym odbudowa związku wymaga to niezwykłej siły, determinacji, pogody ducha, zaufania i nieskończonych pokładów cierpliwości...
Czy my to wszystko mamy?
Bo przecież nasze życie nie trwa wiecznie :)
Nadano.


Komentarze
Pokaż komentarze