97 obserwujących
597 notek
1180k odsłon
10470 odsłon

Przyczyny II wojny światowej wg wiceprezydenta Gdańska Piotra Grzelaka

Wykop Skomentuj67

W lipcu 1932 roku, Ksawery Pruszyński, dwudziestopięcioletni wówczas dziennikarz i publicysta, udał się do Gdańska. W cyklu artykułów, publikowanych w krakowskim „Czasie”, a potem zebranych w książce pod wymownym tytułem: „Sarajewo 1914, Szanghaj 1932, Gdańsk 193?”, Ksawery Pruszyński przewidywał, że zarzewie nowej wojny światowej tli się u ujścia Wisły. W jednym z artykułów („Ulica i stary pan Mueller”) napisał:

Dwa pierwsze dni szwendałem się po Gdańsku. […] Słuchałem rozmów, rozmawiałem i dowiedziałem się najpierw, że nigdzie jak w Gdańsku nie istnieje taki przedział między generacją młodych i starych.

Generacja starych wykipiała już z pierwszej nienawiści do Polski. Nienawiść ta powstała była spontanicznie po Wersalu. Podsycała ją wówczas nadzieja: ludzie, którzy jeszcze 10 lat przedtem płacili składki na Flotenverein i tem stworzyli potęgę morską Niemiec, ludzie, dla których przedwojenny Reich był tylko wstępem do Mitteleuropy przyszłości z plejadą marchij – ludzie ci nie mogli uwierzyć, by w parę lat po 1918 r. nie miał nastąpić powrót do stanu rzeczy z przed Sarajewa, wydawało im się to wszystko tak potworne, że byli pewni, iż świat spostrzeże swą „pomyłkę” i sam ją naprawi. […] Tak samo zawiodła się i stara generacja. Nienawidziła Polaków dalej. Ale jednocześnie odpadła konkurencja Szczecina; Gdańsk niegdyś trzeciorzędny port, stał się drugim co do znaczenia portem na Bałtyku. Miasto rosło w ludność i pieniądze. Całem miastem nowych domów, domów-koszar, urzędniczych, robotniczych stał się Langfuhr. Oliwa, Sopoty, dziesięć mniejszych miejscowości zamieniły się w rozlegle miasto i ogrody. [….]I przyszły lata chude, lata kryzysu; i przyszła Gdynia. Ciekawa jest nienawiść z jaką Gdańszczanin starej generacji mówi o Gdyni. Gdańszczanin starej generacji widział od kilku lat, że w zatoce o 20 minut drogi autem od granicy Wolnego Miasta wbija się w morze koły i pale przyszłego mola. Że maszyny czerpią piasek i pogłębiają dno, że płyną kapitały francuskie, że to będzie prawdziwy port. Pan Müller (nazwijmy go tak) widział – a nie wierzył. Albowiem uczono go za młodu o „polnische Wirtschaft”. Więc uśmiechał się ironicznie – nie wierząc, by to molo kiedy naprawdę stanęło; bo kapitały ktoś rozkradnie a ową łuszczarnię ryżu można będzie za dwa lata rozebrać na cegłę.

A tymczasem Gdynia przyszła.

Żal mi pana, panie Müller, chociaż przez lat czternaście byłeś nieznośnym sąsiadem i choć nie obiecujesz poprawy. Jest mi pana żal, bo twoja wielka niemiecka wiara załamała się po raz wtóry. […] To było tego dnia, gdyś pojechał – do tego portu, którego, być może, nie byłoby nigdy, gdyby nie twój patrjotyczny niemiecki upór. Oglądnąłeś, wróciłeś – i jeszcze głośniej niż dotąd wyśmiewałeś „polnische Wirtschaft”, ale […] twe uparte przeświadczenie o nieudolności słowiańskiej rozprysło się jak bałwan morski o molo polskiego portu.

[…] dziś w cieniu twej starej nienawiści wyrosło obok ciebie młode pokolenie. Pozwoliłeś, by się uczyło rasowej nienawiści, dawałeś do rąk książki o przyszłości gdy Polaków z Płocka, Krakowa, Sandomierza przesiedli się do Turkiestanu i zastąpi Niemcami. […]jeżeli młode pokolenie żyje, nienawidząc – sam tego chciałeś stary panie Müller.”

W kolejnym artykule pt. „Hitlerowcy – i kureń śmierci” , Pruszyński przedstawił to nowe pokolenie:

[…] Jest ich w Gdańsku 4 tysiące umundurowanych. Mają bowiem różnego typu oddziały bojowe. Siedzą tu w paru kwaterach, od dwóch lat. Dość późno: Hitleryzm w Niemczech ma 10 lat rozwoju za sobą.

Dowodzi „Gauleiter” Forster. Gdańszczanin z prapradziada? – nie, Bawarczyk odkomenderowany przez Hitlera na teren wolnego miasta. Obywatel Rzeszy, poseł do parlamentu berlińskiego. I szef Hitlerowców gdańskich.

Standartenführer Lindsmaier, generał en chef sił zbrojnych Forstera, również obywatel Rzeszy, i również gdzieś z południa. Dopiero wśród pomniejszych kierowników spotkać można żywioł lokalny. Gazety polskie pisały nie raz, że Hitlerowcy gdańscy to poprostu odkomenderowane bojówki z Niemiec.

Hitlerowcy są w Gdańsku wszystkiem.

Poparciu ich 11 posłów w Volkstagu zawdzięcza senat (rząd) prawicowo centrowy swe istnienie. Sami nie chcąc w nim zasiadać, mają tem wygodniejsze stanowisko. Tem bardziej ulega im koalicja rządowa. […] . Za nimi stoi młode pokolenie. I robotnicze i studenckie. Cały młody Gdańsk jest na paradach, uczęszcza na zabawy publiczne oddziałów dzielnicowych partji, na wspólne wycieczki morzem lub w lasy pod Oliwą. Ten tłum sympatyków – miałem sposobność się o tem na własnej skórze przekonać – jest bardziej agresywny niż umundurowana „regularna bojówka”.

[…] Gdzieś po 20 czerwca: Gdańsk, dworzec główny, w dzień. Obrzucenie wagonu kamieniami szkolnej wycieczki dzieci polskich, śpiewały one bowiem prowokacyjną pieśń „Ułani, ułani, malowane dzieci…” Dwa dni potem: polski urzędnik kolejowy Antczak jedzie z Sopot do Gdańska pociągiem. Towarzysze śpiewają pieśni nacjonalistyczne niemieckie. „Jak jedziesz pan z nami, to śpiewaj z nami”. „Jestem Polak”. Antczaka pobito.

Wykop Skomentuj67
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka